Wybory do landu Saksonia-Anhalt, które odbyły się 6 września 2026 roku, przyniosły wynik, który wstrząsnął niemiecką sceną polityczną. Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobyła 43,8% głosów, co jest wynikiem ponad dwukrotnie lepszym niż w 2021 roku, kiedy partia uzyskała 20,8%. Choć AfD nie zdobyła bezwzględnej większości, co uniemożliwia im samodzielne rządzenie, wynik ten niemal całkowicie zburzył dotychczasowy „kordon sanitarny” (niem. Brandmauer), czyli nieformalne porozumienie innych partii o izolowaniu AfD.
Jak zauważa w nagraniu autor materiału, sytuacja stała się skomplikowana. Do zdobycia większości AfD brakuje zaledwie trzech mandatów. Kluczowym graczem w obliczu tego politycznego trzęsienia ziemi stała się partia BSW (Bündnis Sahra Wagenknecht), która dysponuje pięcioma mandatami. Przedstawiciele BSW już zadeklarowali gotowość do współpracy z AfD w kwestiach związanych z Rosją i energetyką. Jeśli do takiej koalicji dojdzie, AfD i BSW będą dysponować łącznie 44 mandatami, czyli o dwa więcej, niż potrzeba do utworzenia rządu.
Warto zwrócić uwagę na postawę dotychczas rządzącej partii CDU, która w ostatnich wyborach spadła do 17,2%. Mimo to, jeden z radnych CDU, Tobias Krull, już zaczął dystansować się od polityki izolacji. To sygnał, że kordon sanitarny wokół AfD zaczyna pękać nie tylko na poziomie parlamentarnym, ale i w strukturach lokalnych. Co więcej, badania opinii publicznej wskazują, że aż 51% Niemców uważa, iż pozostałe partie powinny w przyszłości włączyć AfD do współpracy politycznej.
Dla nas, Polaków, sukces AfD jest tematem budzącym ogromne kontrowersje. Część opinii publicznej z zadowoleniem przyjmuje rosnącą popularność partii, która jest sceptyczna wobec obecnego estabilishmentu. Publicysta Jacek Piekara w mediach społecznościowych otwarcie wyraził nadzieję, że sukces w Saksonii-Anhalt to dopiero początek i AfD poradzi sobie równie dobrze w całych Niemczech. Zadaje on retoryczne pytanie krytykom: czy CDU lub SPD zrobiły dla Polski kiedykolwiek coś dobrego?
Zupełnie inaczej sytuację ocenia druga strona, dla której AfD stanowi śmiertelne zagrożenie. Jarosław Wolski w swoim wpisie ironicznie skomentował radość niektórych Polaków, porównując ją do entuzjazmu kurczaków, które cieszą się z nowego zarządu w KFC. Według tej narracji, choć obecne partie są wrogie wobec Polski, to AfD w dłuższej perspektywie może okazać się jeszcze groźniejsze dla naszych interesów.
Redakcja „Wiadomości PRO” zauważa, że sukces AfD należy oceniać przez pryzmat programu partii. Wśród postulatów, które mogą niepokoić, jest m.in. koniec dostaw broni dla Ukrainy, zniesienie sankcji wobec Rosji oraz reaktywacja gazociągu Nord Stream 2. Autor materiału słusznie zauważa, że dla Niemców jako narodu tania energia z Rosji jest bardziej opłacalna niż wojna na Ukrainie. Należy jednak pamiętać, że obecny establishment niemiecki przez lata prowadził politykę, która w wielu aspektach była dla Polski szkodliwa. Kto na tym zyska, a kto straci? To pytanie pozostaje otwarte, ale jedno jest pewne: niemiecka scena polityczna nigdy nie była tak podzielona.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...