Kijów przeżył jedną z najtrudniejszych nocy od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji. Jak podaje prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, rosyjskie siły wystrzeliły w stronę ukraińskiej stolicy ponad 40 rakiet różnego typu oraz około 120 bezzałogowców. Bilans ataku jest tragiczny. W mieście zginęła co najmniej jedna osoba, a 16 odniosło obrażenia. Uszkodzenia odnotowano w ponad 100 budynkach, w tym obiektach mieszkalnych.
Według ukraińskich władz, pod względem liczby użytych rakiet balistycznych, było to największe pojedyncze uderzenie od początku 2022 roku. Zełenski podkreśla, że Rosjanie przygotowywali ten atak przez kilka dni, sukcesywnie gromadząc zapasy amunicji i koncentrując się na Kijowie oraz jego przedmieściach. To właśnie na rakietach balistycznych, zdaniem ukraińskiego przywódcy, opiera się obecna strategia Kremla.
Wśród zniszczonych miejsc szczególnie symbolem stały się okolice stacji metra Łukjaniwska. Rosyjski pocisk uderzył bezpośrednio obok przejścia podziemnego. Fala uderzeniowa poważnie uszkodziła wejście do stacji oraz pobliskie budynki. Świadek zdarzenia, w nagraniu dla ukraińskiego nadawcy, relacjonował, jak szybko doszło do tragedii. Alarm przeciwlotniczy ogłoszono na zaledwie kilkadziesiąt sekund przed serią wybuchów. Mieszkańcy, którzy zdołali schronić się przed falą uderzeniową, opisywali skalę zniszczeń jako niespotykaną w ciągu ostatniego roku okupacji.
Sytuacja w Kijowie pozostaje napięta. Ukraińskie systemy obrony powietrznej zdołały strącić 18 rakiet i ponad 100 dronów, jednak przy tak zmasowanym ataku obecne środki obronne okazują się niewystarczające. Prezydent Zełenski zaapelował do sojuszników o przyspieszenie dostaw systemów przechwytujących, przypominając, że Kijów nie był jedynym celem. W tym samym czasie rosyjskie rakiety spadły na obwody winnicki, dnieprowski, doniecki, żytomierski, kirowogradzki, mikołajowski, połtawski, charkowski, chersoński i czerkaski.
Dla mieszkańców Kijowa zniszczenia w centrum miasta to nie tylko dane statystyczne, ale realna trauma. Ambasador Ukrainy w Australii i Nowej Zelandii, Wasyl Myrosznyczenko, nagrał wideo w pobliżu zrujnowanej stacji metra, gdzie mieszkał 20 lat temu. Podkreślił, że to miejsce było dla niego szczególne, a widok ruin wywołuje ogromny ból, podzielany przez wszystkich kijowian.
Haczyk tej sytuacji jest jasny: Rosja, stawiając na zmasowaną balistykę, testuje limity ukraińskiej defensywy. Choć skuteczność obrony jest wysoka, wyczerpywanie zasobów rakiet przechwytujących przy tak częstych atakach stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa cywilów. Sceptycy wskazują, że bez natychmiastowego wsparcia Zachodu, Kijów może stanąć przed jeszcze większym wyzwaniem w kolejnych tygodniach.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...