Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało otwartą groźbą na wypowiedź premiera Polski, Donalda Tuska, dotyczącą śledztwa w sprawie wysadzenia gazociągu Nord Stream. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, opublikowała oświadczenie, które zostało skierowane bezpośrednio do Warszawy.
Jak mówi w nagraniu Zacharowa, publiczne wystąpienie szefa rządu polskiego w obronie aktu, który Rosja określa mianem „terrorystycznego”, wysyła „destrukcyjny sygnał” na cały świat. Rosjanie sugerują, że stanowisko zajęte przez Warszawę może w przyszłości obrócić się przeciwko żywotnym interesom i bezpieczeństwu samej Polski.
Do ataku dołączył również rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow. Słowa Donalda Tuska, który na platformie X zwrócił się do inicjatorów i patronów Nord Stream, sugerując im milczenie i przeprosiny, zostały przedstawione przez Pieskowa jako poparcie dla „terrorystycznego sabotażu” europejskiej infrastruktury energetycznej.
Pieskow stwierdził, że ci, którzy zainwestowali w budowę gazociągu, uruchomili go i wierzyli w konkurencyjność europejskiej gospodarki, zostali teraz zaatakowani. Zdaniem rzecznika Kremla, Polska, wspierając takie działania, bierze na siebie odpowiedzialność za zniszczenie tej kluczowej infrastruktury.
Warto odnotować, że Zacharowa nie poprzestała na oskarżeniach w sprawie gazociągu. Podczas konferencji MSZ, oskarżyła Polskę o „świadomą militaryzację” i wykorzystywanie zagrożenia ze strony Rosji do rozbudowy własnej armii. Jej zdaniem, parada wojskowa, która odbyła się 15 sierpnia w Warszawie, była jedynie nieudaną próbą demonstracji siły.
Redakcja zauważa, że retoryka rosyjska staje się coraz ostrzejsza. Wypowiedzi przedstawicieli Kremla mają na celu nie tylko zdyskredytowanie Polski na arenie międzynarodowej, ale także próbę zmuszenia zachodnich partnerów do zmiany kursu w kwestii wspierania Ukrainy. Rosja konsekwentnie buduje narrację, w której każde działanie obronne Polski jest przedstawiane jako prowokacja.
Podczas swojego wystąpienia, Zacharowa powołała się na analogie do bitwy warszawskiej z 1920 roku, próbując w ten sposób podważyć wiarygodność obecnych działań rządu w Warszawie. Ta retoryka potwierdza, że napięcie na linii Moskwa-Warszawa pozostaje na bardzo wysokim poziomie, a rosyjska dyplomacja nie zamierza łagodzić swojego stanowiska.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...