Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił powstanie międzynarodowej koalicji antybalistycznej, której celem jest budowa nowoczesnego systemu obrony przed rosyjskimi atakami. Jak poinformował w nagraniu, do inicjatywy dołączyło osiem krajów, w tym Francja, Szwecja, Dania, Włochy i Norwegia.
Zełenski zwrócił uwagę, że współczesna wojna technologiczna nie zna dystansów, a zagrożenie ze strony rosyjskich pocisków balistycznych jest coraz większe. Według prezydenta Ukrainy, Moskwa jest w stanie atakować cele oddalone o tysiące kilometrów, dlatego stworzenie koalicji było koniecznością. Ukraiński lider porównał tę współpracę do budowania z klocków LEGO, gdzie każdy partner wnosi swój wkład — od technologii rakietowych po ekspertyzę w zakresie radarów.
Wsparcie dla inicjatywy potwierdził prezydent Francji Emmanuel Macron. Zadeklarował on, że Francja przekaże Ukrainie licencje na produkcję pocisków przechwytujących Patriot, co ma stanowić kluczowy element wzmocnienia ukraińskiej obrony antybalistycznej. Decyzja ta jest bezpośrednią odpowiedzią na wcześniejsze ustalenia z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Warto odnotować, że projekt „Freya”, flagowa inicjatywa tej koalicji, ma na celu nie tylko dostarczenie gotowych rozwiązań, ale również rozwój nowych zdolności obronnych. Zełenski podkreślił, że Ukraina skoncentruje się na produkcji własnych pocisków w oparciu o przekazane technologie.
Redakcja zwraca uwagę na brak Polski w tej grupie państw. Sytuacja ta budzi kontrowersje: czy Polska powinna włączyć się w ten projekt, czy raczej skupić na rozwoju własnych, niezależnych systemów obronnych? Premier Donald Tusk odniósł się do tych pytań, wskazując, że Polska bierze już udział w wielu innych koalicjach, m.in. w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej. Jak podkreślił Tusk, Polska jest gotowa przystąpić do koalicji antybalistycznej, jeśli tylko pojawi się konkretna oferta przemysłowa ze strony polskich firm, które obecnie analizują swoje możliwości.
Współpraca w ramach koalicji ma charakter przemysłowy, co oznacza, że kraje uczestniczące dzielą się nie tylko sprzętem, ale i wiedzą techniczną. Pozostaje pytanie, jak szybko uda się wdrożyć te rozwiązania w warunkach wojennych i czy realnie wpłyną one na bezpieczeństwo ukraińskiego nieba.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...