Wiadomości PRO
Gospodarka

Sebastian M. skazany na 8 lat więzienia za wypadek na A1

✍ Redakcja Wiadomości PRO 📅 👁 88
W środę 21 października 2026 r. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok w sprawie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Mężczyzna został skazany na 8 lat więzienia, 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów i 2,5 mln zł zadośćuczynienia.
Nie masz czasu czytać? Przeczyta Ci go nasza lektorka AI. Około 4 min.
Na końcu artykułu: dopasujesz ten tekst do siebie (prościej, krócej, więcej szczegółów) i zadasz pytanie o jego treść — odpowiemy wyłącznie na podstawie tego artykułu.
Sebastian M. skazany na 8 lat więzienia za wypadek na A1
fot. SHOX ART / Pexels

W skrócie

Wyrok: 8 lat więzienia, 15 lat zakazu, 2,5 mln zł

Osiem lat pozbawienia wolności, 15 lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych i 2,5 mln zł zadośćuczynienia na rzecz bliskich ofiar. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok w środę 21 października 2026 r. po godz. 13.

Gdy sędzia Renata Folkman szczegółowo opisywała obrażenia, jakich doznała rodzina, bliscy ofiar nie byli w stanie powstrzymać łez.

Skala rozstrzygnięcia jest pochodną kwalifikacji prawnej, nie oceny moralnej czynu. Prokuratura dwa tygodnie przed ogłoszeniem wyroku wnioskowała dokładnie o taki wymiar — oświadczyła wprost, że państwo nie dysponuje karą w pełni odpowiadającą ciężarowi tragedii. Pełnomocnik rodzin ofiar, mec. Łukasz Kowalski, mówił na sali, że gdyby przepisy pozwalały żądać 20 czy 30 lat, wnosiłby o taki właśnie wymiar.

Za co: wypadek na A1 z 16 września 2023 r.

Stawka była wysoka, bo kwalifikacja z art. 177 § 2 k.k. wyznacza górną granicę kary na osiem lat, niezależnie od liczby ofiar. Bliscy Patryka, Martyny i Oliwiera domagali się rozważenia zabójstwa z zamiarem ewentualnym, ale prokuratura takiego zarzutu nie postawiła.

8 lat – kara orzeczona, będąca górną granicą z kodeksu

Osiem lat to nie widzimisię sądu, lecz sufit, którego nie dało się przekroczyć. Prokuratura już dwa tygodnie przed ogłoszeniem wyroku wniosła o wymierzenie Sebastianowi M. ośmiu lat pozbawienia wolności. Jak podkreślano w akcie oskarżenia, to najwyższy możliwy wymiar wynikający z przyjętej kwalifikacji prawnej.

Podstawą jest art. 177 § 2 Kodeksu karnego. Przepis obejmuje nieumyślne spowodowanie wypadku komunikacyjnego, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na zdrowiu. Zagrożenie karą: od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Dokładnie tyle, ile ostatecznie orzeczono.

Po nowelizacji z 4 grudnia 2025 r. pojawił się art. 177 § 2a K.k., który zaostrza odpowiedzialność za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w szczególnych, niebezpiecznych okolicznościach, m.in. w trakcie nielegalnego wyścigu. Za taki czyn grozi od roku do lat 10. W sprawie wypadku z 16 września 2023 r. sąd orzekał jednak karę w najwyższym wymiarze możliwym na dzień zdarzenia.

Bliscy ofiar i ich pełnomocnik zabiegali o rozważenie surowszej kwalifikacji: zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Prokuratura takiego zarzutu nie przyjęła.

Prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach mówił w mowie końcowej: „Państwo nie dysponuje w tej sprawie karą w pełni odpowiadającą ciężarowi tej tragedii. Nie ma takiej kary, która przywróci rodzinie Patryka, Martyny i Oliwiera przyszłość, którą Sebastian M. unicestwił w ciągu kilku sekund. Istnieje tylko najwyższa kara, jaką wolno wymierzyć zgodnie z ustawą. To osiem lat pozbawienia wolności".

Haczyk tkwi w tym, że ósemka z art. 177 § 2 to jednocześnie wyrok i ustawowe maksimum. Gdyby nowelizacja z grudnia 2025 r. obowiązywała w dniu wypadku, górna granica mogłaby sięgnąć dziesięciu lat.

Proces i stanowiska stron

Proces przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwał rok. W sumie w sprawie zebrano blisko 30 tomów akt. Sędzia Renata Folkman przesłuchała świadków wypadku, pracujących na miejscu policjantów i strażaków, pasażerów BMW, właścicieli firmy poprawiającej osiągi samochodu oskarżonego i byłego pracownika Sebastiana M. Obszerną opinię przedstawili biegli z zespołu rekonstrukcji wypadków. Ustalili, że BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km na godz., a Kia poruszała się z włączonym tempomatem ok. 140 km na godz. i nie zmieniała toru jazdy.

Sebastian M. w maju 2025 r. został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd uciekł po wypadku. Od tego czasu przebywał w areszcie.

Obrońca oskarżonego, adwokat Katarzyna Hebda, wnioskowała o uniewinnienie i kwestionowała ustalenia biegłych dotyczące przebiegu wypadku. Sąd odrzucił tę argumentację. Pełnomocnik rodzin ofiar, adwokat Łukasz Kowalski, mówił na sali, że gdyby przepis dawał mu taką możliwość, wnosiłby o 20, a nawet 30 lat więzienia.

Oskarżony przeprosił. „Nie ma dnia, abym nie myślał o wypadku, który nie powinien się wydarzyć. Ta tragedia zmieniła los i życie wielu rodzin. Przekroczyłem prędkość, do czego nie powinienem dopuścić” — powiedział. Mimo to chciał uniewinnienia.

Źródła

Artykuł przygotowany z pomocą sztucznej inteligencji na podstawie: Gazeta.pl, Radio Łódź, Rzeczpospolita, RMF24, Zero.pl. Fakty sprawdzone automatycznie względem tych źródeł. Za publikację odpowiada redakcja Wiadomości PRO.

Ten tekst dopasuje się do Ciebie
Masz pytanie do tego tekstu? Zapytaj.
Najpierw szukamy odpowiedzi w tym artykule. Jeśli jej tam nie ma — sprawdzamy źródła prasowe i podajemy linki. Nie zmyślamy.

Czytaj dalej w dziale Gospodarka

Komentarze (0)

Strona jest bardziej interaktywna po zalogowaniu przez Google Twoje imię zostanie automatycznie wypełnione, a komentowanie jest szybsze i bezpieczniejsze.
Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Ładowanie komentarzy...

← Wróć
× Ta strona układa się pod Ciebie

Wiadomości PRO to portal z widżetami — kursy walut, terminy OC, quiz, pogoda. Wybierasz, co widzisz.

Zobacz widżety →
Udostępnij
Link skopiowany