Wołodymyr Zełenski wprost przyznał, że Ukraina pozostaje w dużej mierze uzależniona od pomocy USA w zakresie zwalczania rosyjskich pocisków balistycznych. Jak stwierdził w nagraniu, nawet obowiązujące porozumienia o comiesięcznych dostawach amunicji nie zabezpieczają potrzeb wynikających ze skali rosyjskich ataków.
Ukraiński prezydent podkreślił, że z problemem braku rakiet Ukraina zmaga się od pierwszych dni wojny. W 2026 roku liczby przekazywanych pocisków mają być jeszcze mniejsze, co stawia Kijów w trudnej sytuacji. Zełenski zaznaczył, że nie może podawać dokładnych liczb, aby nie przygotowywać danych dla rosyjskiego wywiadu, co jest zrozumiałe w kontekście bezpieczeństwa.
W wypowiedzi padły konkretne prośby. Zełenski przypomniał, że już w pierwszym roku wojny apelował do prezydenta Joe Bidena oraz europejskich partnerów o licencję na produkcję Patriotów. Jego zdaniem, gdyby ta zgoda została uzyskana kilka lat temu, obecna sytuacja na froncie wyglądałaby zupełnie inaczej.
Prezydent Ukrainy wskazał na niszczycielskie skutki rosyjskich uderzeń. Zniszczone zostały elektrownie, szpitale, uniwersytety oraz zwykłe przedsiębiorstwa. W czasie takiej wojny każda rakieta jest na wagę złota, a wsparcie, jakiego udzielają Niemcy czy Polska, jest doceniane, ale wciąż niewystarczające.
Redakcyjnym komentarzem pozostaje fakt, że Zełenski otwarcie przyznaje, iż Ukraina prowadzi nieustanną grę o nowe pakiety pomocowe, pracując również z krajami nordyckimi. Brakuje jednak jasnej deklaracji, w jaki sposób i w jakiej skali te dostawy mają zostać zwiększone.
Tymczasem rosyjskie uderzenia logistyczne stają się coraz bardziej precyzyjne. Ukraiński przywódca ostrzegł, że każde kolejne uderzenie w logistykę spotka się z odpowiedzią w rosyjskie zaplecze. To pokazuje, że mimo ogromnych strat, Ukraina nie zamierza rezygnować z asymetrycznych działań odwetowych.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...