Ambasador USA przy NATO, Matthew Whitaker, podczas niedawnego wystąpienia przekazał informacje, które stawiają bezpieczeństwo Ukrainy przed nadchodzącą zimą pod dużym znakiem zapytania. Przyznał on otwarcie, że długoterminowe porozumienie dotyczące produkcji pocisków przechwytujących do systemów Patriot nie będzie gotowe przed nadejściem mrozów. To oznacza, że Ukraina musi szukać innych rozwiązań, aby zabezpieczyć swoje niebo w najbliższych miesiącach.
Sytuacja jest poważna. Whitaker wskazał, że jedyną drogą jest pozyskanie amunicji od sojuszników, którzy posiadają dodatkowe zapasy, lub zwiększenie produkcji w już istniejących fabrykach. Jak podkreślił w nagraniu, długoterminowa umowa produkcyjna, na którą liczono, nie zacznie działać przed najbliższą zimą. Oznacza to, że Kijów stanie przed wyzwaniem utrzymania skutecznej obrony przy ograniczonych zasobach.
Prezydent Wołodymyr Zełenski od dłuższego czasu promuje projekt „Freja”, czyli system obrony przed pociskami balistycznymi tworzony wspólnie z krajami Europy. W rozmowach uczestniczy już dziesięć państw. Ukraiński przywódca wskazał, które elementy systemu jego kraj jest w stanie dostarczyć, a na co nadal czeka od partnerów.
Haczyk polega na tym, że słabsza obrona Ukrainy bezpośrednio przekłada się na zwiększone ryzyko dla Polski. Każdy kolejny pocisk balistyczny, który nie zostanie przechwycony przez ukraińską obronę, zwiększa presję na nasze państwo oraz ryzyko przedostania się zagrożenia poza ukraińskie granice. Dodatkowo, oczekiwanie na uzupełnienie zapasów jest długie, a presja na Polskę, by przekazywała własne zasoby, staje się coraz bardziej odczuwalna. Sceptycyzm budzi fakt, czy 10 państw zaangażowanych w projekt „Freja” zdoła w tak krótkim czasie zapewnić realną ochronę, której Ukraina potrzebuje dosłownie w tej chwili.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...