Amerykański Departament Sprawiedliwości wystosował akt oskarżenia przeciwko pięciu osobom, które według ustaleń śledczych, działały na zlecenie rosyjskich służb wywiadowczych. Z informacji przekazanych w materiale wynika, że grupa zajmowała się przygotowywaniem zabójstw rosyjskich opozycjonistów przebywających na terytorium Stanów Zjednoczonych oraz planowaniem ataków na infrastrukturę cywilną i wojskową.
Śledztwo wykazało, że oskarżeni mieli oferować wynagrodzenie za obserwację i fizyczną eliminację co najmniej dwóch prominentnych krytyków władz na Kremlu. Moskwa, ustami Dmitrija Pieskowa, odmówiła bezpośredniego skomentowania oskarżeń, unikając wprost potwierdzenia lub zaprzeczenia współpracy oskarżonych z rosyjskimi strukturami. Pieskow podkreślił jedynie, że Kreml nie będzie odnosił się do tych informacji, dopóki strona amerykańska nie przedstawi „przekonujących dowodów”.
Zdaniem redakcji, nagłośnienie tej sprawy przez amerykański wymiar sprawiedliwości tuż przed wyborami w Rosji nie jest przypadkowe. Działania te mają na celu pokazanie skali rosyjskiej ingerencji na terytorium USA, co może wpłynąć na dalsze decyzje o zaostrzeniu sankcji. Rzecznik Kremla, pytany o tę kwestię, ponownie odrzucił możliwość skutecznego wywarcia presji na Rosję poprzez tego typu oskarżenia, nazywając je próbą politycznego nacisku.
Pozostaje pytanie, jak na te doniesienia zareaguje opinia publiczna w USA oraz czy Departament Sprawiedliwości ujawni kolejne szczegóły dotyczące powiązań oskarżonych z Moskwą. Obecnie sprawa pozostaje w toku, a napięcie w relacjach Waszyngton–Moskwa osiągnęło kolejny punkt zwrotny.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...