Kolejna fala uderzeń ukraińskich dronów dalekiego zasięgu dotknęła rosyjską infrastrukturę na tyłach frontu. Jak poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski, ataki objęły centra logistyczne w obwodach krasnodarskim i stawropolskim. Obiekty te pełniły funkcję kluczowych punktów zaopatrzenia dla rosyjskiej armii. Składowano w nich komponenty do bezzałogowców, specjalistyczny sprzęt nawigacyjny oraz paliwa.
W trakcie operacji na Morzu Czarnym i Azowskim zniszczono również jeden tankowiec oraz cztery jednostki transportowe. Według ukraińskich danych, należały one do tak zwanej floty cieni, która wspiera logistykę rosyjskich działań wojennych. Skala zniszczeń, szczególnie w magazynach paliw, jest wymierna. Materiały wideo krążące w sieci potwierdzają, że pożary w zaatakowanych obiektach były widoczne z dużej odległości.
Warto zwrócić uwagę na reakcje samych Rosjan. W sieciach społecznościowych pojawiły się nagrania, w których mieszkańcy przyznają, że skutki wojny stają się dla nich coraz bardziej dotkliwe. Jeden z rosyjskich przedsiębiorców w nagraniu wideo przyznał, że magazyn, w którym składował swoje towary, spłonął w wyniku uderzenia. Skarżył się na konieczność składania raportów podatkowych za półrocze mimo utraty majątku.
Te sygnały wskazują na rosnące zmęczenie części społeczeństwa rosyjskiego przeciągającym się konfliktem. Jak zauważa strona ukraińska, celem tych uderzeń nie jest tylko zniszczenie konkretnego magazynu, ale wywarcie presji na rosyjskie elity. Według ocen płynących z Kijowa, w najbliższym otoczeniu Władimira Putina narasta świadomość, że koszty prowadzenia operacji militarnej stają się nie do zaakceptowania.
Sytuacja ta wymusza na Moskwie nie tylko zmianę strategii logistycznej, ale i wprowadzenie ograniczeń w eksporcie paliw. Kreml próbuje minimalizować straty, nazywając obecne problemy „tymczasowymi”, jednak fakty na froncie i na tyłach Rosji sugerują, że ukraińskie uderzenia przynoszą wymierne efekty strategiczne.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...