W ostatnich dniach Rosja ponownie wykorzystała północnokoreańskie pociski balistyczne do ataków na ukraińskie miasta. Wołodymyr Zełenski przekazał, że uderzenia dotknęły m.in. zakładu metalurgicznego w Zaporożu, co skutkowało śmiercią siedmiu pracowników. Prezydent Ukrainy wskazuje, że przeciwnik systematycznie stosuje nową taktykę, wykorzystując różnorodne typy dronów do ataków na infrastrukturę oraz cele wojskowe w całym kraju.
Skala zagrożenia jest znaczna. Jak twierdzi Zełenski, ataki trwały przez całą dobę, obejmując obszary od obwodu sumskiego po chersoński. Rosjanie przeprowadzają nocne uderzenia rakietowe z terytorium obwodu kurskiego, rostowskiego, orłowskiego oraz woroneskiego. Sytuacja w Zaporożu okazała się szczególnie tragiczna, a dziesiątki osób odniosły rany w wyniku ostrzału.
Szef ukraińskiej dyplomacji, Dmytro Kułeba, ostrzegł, że rosyjska produkcja rakiet balistycznych nadal przewyższa możliwości zachodnich systemów obronnych. Jego zdaniem, Ukraina nie rozwiąże tego problemu w najbliższym czasie. Rosja utrzymuje wysokie tempo wytwarzania uzbrojenia, co sprawia, że ukraińskie systemy antybalistyczne są pod stałą presją.
Komentując bieżące wydarzenia, Zełenski odniósł się również do kwestii rosyjskiej mobilizacji. Według ustaleń ukraińskiego wywiadu, Władimir Putin planuje wykorzystać jesienne wybory parlamentarne jako przykrywkę dla kolejnej fali poboru do wojska. Przedstawiono skalę planowanej akcji, której rosyjskie władze oficjalnie zaprzeczają. Prezydent Ukrainy twierdzi, że celem Putina jest przedłużenie konfliktu i zwiększenie rosyjskiej aktywności szturmowej, a jesień ma być kluczowym momentem tej operacji.
W odpowiedzi na ataki Ukraina wdraża kolejne kroki. Zełenski poinformował o wydaniu wojsku rozkazów dotyczących operacji o dalekim zasięgu. Odpowiedź na ataki jest traktowana jako sprawiedliwa reakcja na rosyjski terror wymierzony w ukraińskich obywateli. W ostatnim czasie ukraińskie siły przeprowadziły uderzenia w obiekty sektora naftowego, logistykę oraz infrastrukturę wojskową Rosji. Raporty w tej sprawie zostały przygotowane przez naczelnego dowódcę sił zbrojnych oraz Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy.
Haczyk całej tej sytuacji tkwi w tempie zużycia sprzętu oraz zdolnościach produkcyjnych. Zełenski zaznacza, że straty rosyjskiego kontyngentu na terytorium Ukrainy wynoszą co miesiąc co najmniej 30 tysięcy osób, z czego 60 procent stanowią zabici. Mimo to, rosyjska machina wojenna nie wykazuje oznak wyczerpania. Sceptycy wskazują, że choć Ukraina skutecznie obniża liczebność armii okupacyjnej, długofalowe utrzymanie takiej intensywności obrony wymaga wsparcia, o którym prezydent Zełenski wspomina w kontekście potrzebnych dostaw amunicji. Obraz sytuacji jest jednoznaczny: wojna w Ukrainie weszła w fazę, w której o losach starć decyduje nie tylko wola walki, ale przede wszystkim logistyka i dostęp do zaawansowanych technologii obronnych.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...