Do groźnego incydentu doszło dzisiaj wczesnym rankiem. Jak poinformował generał dywizji Robert Bagań, około godziny 4:10 rosyjski dron uderzył w stację benzynową położoną na terytorium Ukrainy. Obiekt znajdował się zaledwie dwa kilometry od przejścia granicznego w Dorohusku.
Siła eksplozji była na tyle duża, że wstrząsy odczuli ludzie przebywający po polskiej stronie granicy. W pobliskiej placówce wypadły szyby. W obliczu zagrożenia zapadła natychmiastowa decyzja o ewakuacji przejścia granicznego.
Działania objęły łącznie ponad 300 osób. Wśród nich było 66 funkcjonariuszy polskiej Straży Granicznej oraz Krajowej Administracji Skarbowej. Pozostałe 280 osób to podróżni, którzy w momencie ataku znajdowali się w rejonie przejścia. Podróżnych przetransportowano poza strefę bezpośredniego zagrożenia, natomiast personel schronił się w wytypowanych, bezpiecznych pomieszczeniach.
Sytuacja w Dorohusku nie była odosobniona. W tym samym czasie polskie służby otrzymały informacje o innym niezidentyfikowanym obiekcie zmierzającym w stronę kolejnego przejścia granicznego w Chrebennem. Również w tym przypadku podjęto decyzję o ewakuacji, która objęła 300 osób. Po przeprowadzeniu weryfikacji przez polskie wojsko, nie potwierdzono jednak ataku drona na terytorium Polski.
Ostatecznie, jak wskazuje generał Bagań, zagrożenie nie zostało potwierdzone przez polskie siły zbrojne. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, choć sam wybuch był bardzo wyraźnie odczuwalny po naszej stronie.
Warto zaznaczyć, że w wyniku porannego ataku zniszczeniu uległa ciężarówka znajdująca się około 800 metrów od polskiej granicy. Jest to jeden z najniebezpieczniejszych incydentów w tym rejonie, biorąc pod uwagę bliskość polskiego terytorium. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo logistyczne w pasie przygranicznym. Dalsza eskalacja działań rosyjskich w tak bliskim sąsiedztwie Polski z pewnością wymusi na dowództwie wojskowym zmianę procedur w obliczu podobnych incydentów.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...