Premier Donald Tusk przekazał informacje o udaremnieniu zamachu w Warszawie. Jak wynika z nagrania, 7 sierpnia polskie służby – w tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz policja – zatrzymały obywatela Rosji, który był zwerbowany przez rosyjski wywiad do przeprowadzenia egzekucji. Premier podkreślił, że zatrzymany posiadał podwójne obywatelstwo, ukraińskie oraz amerykańskie, co czyniło go szczególnie niebezpiecznym narzędziem w rękach Kremla.
Wypowiedź premiera była utrzymana w tonie stanowczym. Tusk wskazał, że operacja ta jest pierwszym tego typu przypadkiem, w którym zlecenie zabójstwa dotyczyło terytorium Polski, a celem miał być obcokrajowiec. Szef rządu podziękował służbom za „błyskotliwą akcję”, która pozwoliła zapobiec zbrodni. Jednocześnie zaznaczył, że sytuacja ta oznacza wejście w znacznie groźniejszy etap działań Kremla, który nie cofa się przed eliminacją osób uznawanych za „niewygodne” w różnych miejscach na świecie.
Z informacji przekazanych przez premiera wynika, że celem zamachu był przedsiębiorca z branży zbrojeniowej, zaopatrujący Ukrainę. Podejrzany to 29-letni mieszkaniec Donbasu, który został ujęty w Warszawie tuż przed planowanym atakiem. Choć Donald Tusk nie podał nazwiska zatrzymanego, podkreślił, że polskie państwo będzie prowadziło niezwykle intensywne działania, by zapobiegać kolejnym próbom wymierzonym w obywateli Polski czy innych krajów NATO.
Redakcja „Wiadomości PRO” zauważa, że zdarzenie to jest dowodem na realną obecność zagrożeń wynikających z rosyjskich działań dywersyjnych bezpośrednio w sercu kraju. Z jednej strony, udana akcja służb świadczy o ich wysokiej skuteczności. Z drugiej strony, fakt, że zlecenie egzekucji było w ogóle możliwe do zrealizowania w stolicy Polski, budzi uzasadniony niepokój co do poziomu bezpieczeństwa osób publicznych i przedsiębiorców powiązanych z pomocą dla Ukrainy.
Tusk wprost przyznał, że rząd musi przyjąć założenie, iż reżim Putina będzie dążył do eliminacji osób „niewygodnych”. To podejście sugeruje zmianę paradygmatu w myśleniu o bezpieczeństwie narodowym, gdzie zagrożenie nie kończy się na wschodniej granicy, lecz przenika do wewnątrz kraju. Brak ujawnienia personaliów podejrzanego oraz szczegółów operacyjnych jest w pełni zrozumiały z punktu widzenia dobra śledztwa, jednak rodzi też pytania o skalę infiltracji rosyjskich sieci na terenie Polski. Czy jest to odosobniony przypadek, czy początek fali działań odwetowych Kremla? Na to pytanie odpowiedzi udzielą prawdopodobnie nadchodzące miesiące i dalsze działania polskich służb.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...