Coraz poważniejsze napięcia w relacjach polsko-ukraińskich stają się faktem. Z danych cytowanych przez agencję Reuters wynika, że w pierwszej połowie roku w Polsce odnotowano wzrost przestępczości z udziałem Ukraińców o około 30 procent. Ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Bodnar, odpowiedział na te informacje w dość pragmatyczny sposób.
Bodnar podkreślił, że Polacy to w większości „dobrzy ludzie”, a Polska jest państwem prawa. Jednocześnie ostrzegł, że publiczne nawoływanie do przemocy może prowadzić do poważnych konsekwencji. Odniósł się do konkretnej sprawy, w której polskie służby już zareagowały, co ma być dowodem na skuteczność działań państwa.
Wymiar historyczny sporów wciąż pozostaje „otwartą raną”. Ambasador odrzucił polską ocenę postaci Stepana Bandery i Romana Szuchewycza jako bezspornie zbrodniczych, stwierdzając, że nie wszystko, co mówi się w Polsce, jest prawdą. Bodnar uważa, że zadaniem historyków jest udowodnienie, iż te oceny są niepełne.
Pojawiły się też apele o powściągliwość. Ambasador zaapelował, aby oba kraje nie szukały kolejnej kłótni w momencie, gdy Polska przygotowuje kolejny pakiet pomocy wojskowej. Podkreślił, że oba kraje mają swoje racje i rozbieżności, co jest naturalne, ale kluczowe jest to, by nie pozwalać na eskalację sporów.
Redakcyjnym komentarzem pozostaje to, że po obu stronach granicy narasta zmęczenie. Z jednej strony polskie społeczeństwo, odczuwające skutki kryzysu, staje się bardziej krytyczne wobec przybyszów. Z drugiej strony ukraińscy dyplomaci starają się balansować między podziękowaniami za wsparcie a obroną własnej narracji historycznej.
Sytuacja ta jest o tyle niebezpieczna, że może być wykorzystana przez rosyjską propagandę. Jak podkreślił szef tureckiej dyplomacji, Hakan Fidan, obecne wydarzenia są jedynie początkiem znacznie trudniejszego okresu. Polska i Ukraina muszą teraz wykazać się niezwykłą dojrzałością, by nie wpaść w pułapkę, którą zastawia Kreml, dążąc do zniszczenia sojuszu obu krajów.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...