Grzegorz Braun domaga się całkowitej likwidacji wszystkich fotoradarów oraz odcinkowych pomiarów prędkości w Polsce, określając te systemy jako instrumenty, które należy „wykosić i skasować od zaraz”. Poseł postuluje natychmiastowe wyłączenie automatycznej kontroli prędkości na drogach krajowych. W obecnym układzie sił w parlamencie propozycja ta nie ma żadnych szans na realizację, gdyż brakuje dla niej poparcia w Sejmie, a projekt stoi w całkowitej sprzeczności z obowiązującą strategią bezpieczeństwa państwa.
Braun wypowiada wojnę automatycznemu nadzorowi
Polityczna ofensywa Grzegorza Brauna przeciwko Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, znanemu jako CANARD, opiera się na radykalnej diagnozie. Poseł twierdzi, że urządzenia rejestrujące wykroczenia drogowe przestały pełnić funkcję prewencyjną, a stały się jedynie maszynkami do generowania przychodów dla budżetu państwa. W jego retoryce, każde urządzenie przy drodze to forma państwowej agresji skierowanej przeciwko zmotoryzowanym obywatelom. Taka postawa jest czytelnym sygnałem dla elektoratu zmęczonego rosnącą liczbą restrykcji oraz coraz bardziej restrykcyjnym taryfikatorem mandatów.
Jednakże przejście od słów do czynów w tym przypadku napotyka na mur legislacyjny. System automatycznego nadzoru jest ściśle wpisany w ramy ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zmiana tych przepisów wymagałaby nie tylko woli politycznej, której w obecnym Sejmie po prostu nie ma, ale także przeprowadzenia szeroko zakrojonych analiz dotyczących bezpieczeństwa na drogach. Braun ignoruje fakt, że infrastruktura, którą chce zdemontować, jest finansowana z budżetu państwa i funduszy unijnych, a jej utrzymanie jest elementem długofalowej polityki redukcji liczby wypadków śmiertelnych. Postulat posła jest zatem manifestem ideologicznym, a nie propozycją, która mogłaby zostać poddana pod głosowanie z realną perspektywą sukcesu.
Skala systemu i jego finansowe fundamenty
Aby zrozumieć, z czym mierzy się poseł Braun, należy spojrzeć na twarde liczby. Obecnie pod skrzydłami CANARD w Polsce działa około 500 fotoradarów. Do tego dochodzą dziesiątki systemów odcinkowego pomiaru prędkości, które monitorują kluczowe arterie, tunele oraz odcinki dróg o podwyższonym ryzyku kolizji. To skomplikowany, zintegrowany system informatyczny, który przesyła dane o wykroczeniach bezpośrednio do centrali GITD.
Przychody generowane przez ten system są znaczące. W skali roku do budżetu z tytułu kar nałożonych przez fotoradary trafiają setki milionów złotych. Te środki są następnie reinwestowane w poprawę infrastruktury drogowej, budowę bezpiecznych przejść dla pieszych czy modernizację oznakowania. Likwidacja fotoradarów oznaczałaby powstanie potężnej dziury budżetowej, której nie dałoby się załatać w krótkim czasie bez drastycznego podniesienia podatków lub cięć w innych resortach. Braun nie podaje żadnego konkretnego sposobu na zrekompensowanie tej straty, co czyni jego postulat finansowo nieodpowiedzialnym w oczach ekonomistów oraz przedstawicieli resortu infrastruktury.
Dla przeciętnego kierowcy informacja o „wykoszeniu” systemu brzmi atrakcyjnie. Nikt nie lubi otrzymywać mandatów. Jednak rzeczywistość zarządzania ruchem w Polsce opiera się na założeniu, że obecność urządzeń pomiarowych dyscyplinuje kierowców w miejscach, gdzie policja nie jest w stanie prowadzić stałych kontroli patrolowych. Usunięcie fotoradarów przy jednoczesnym braku zwiększenia liczby patroli drogowych mogłoby doprowadzić do chaosu i wzrostu prędkości średnich na drogach krajowych, co wprost przekłada się na wyższą śmiertelność w zdarzeniach drogowych.
Czy fotoradary rzeczywiście znikną z polskich dróg?
Analizując szanse na wdrożenie żądań Brauna, trzeba być brutalnie szczerym. W polskim parlamencie dominuje konsensus co do tego, że automatyzacja kontroli jest niezbędna. Nawet partie opozycyjne, które krytykują rząd za wysokość mandatów, nie posuwają się do postulatów całkowitej likwidacji systemów nadzoru. Braun jest osamotniony w swoim radykalizmie. Bez poparcia w komisjach sejmowych oraz akceptacji ze strony Ministerstwa Infrastruktury, jego żądania nie zostaną nawet wpisane do porządku obrad.
Warto zauważyć, że debata o fotoradarach jest w Polsce emocjonalna, ale odseparowana od danych statystycznych. Zwolennicy likwidacji systemów często wskazują na rzekomy brak wpływu fotoradarów na bezpieczeństwo. Statystyki Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego pokazują jednak coś przeciwnego. W miejscach objętych odcinkowym pomiarem prędkości liczba wypadków spada drastycznie – często nawet o kilkadziesiąt procent w skali roku. To argument, który dla większości posłów jest nie do odrzucenia.
Koszty demontażu infrastruktury to kolejny aspekt, o którym Braun milczy. Zrywanie umów serwisowych, fizyczne usuwanie urządzeń z masztów, utylizacja elektroniki oraz konieczność zwrotu części funduszy unijnych – to proces, który kosztowałby podatników dziesiątki milionów złotych. Czy państwo stać na taką operację w imię ideologicznego sprzeciwu wobec inwigilacji? Odpowiedź wydaje się oczywista dla większości decydentów politycznych, niezależnie od barw partyjnych.
Skutki polityczne i społeczne postulatu
Postulat posła Brauna to klasyczny przykład narracji budowanej na resentymencie. Kierowca, który zapłacił mandat za przekroczenie prędkości o kilka kilometrów na godzinę, często czuje się „okradany” przez państwo. Braun umiejętnie żeruje na tym poczuciu niesprawiedliwości, nazywając systemy pomiarowe instrumentami opresji. Taka retoryka jest skuteczna w budowaniu zasięgów w mediach społecznościowych, ale całkowicie bezużyteczna w procesie legislacyjnym.
Warto zadać pytanie, kto na tym straci, a kto zyska. Zyskają kierowcy o ciężkiej nodze, którzy nie będą musieli obawiać się kary za łamanie przepisów. Stracą wszyscy inni uczestnicy ruchu, w tym piesi i rowerzyści, dla których prędkość pojazdów jest czynnikiem decydującym o przeżyciu w razie wypadku. Państwo, jako organizator ruchu, nie może pozwolić sobie na abdykację z funkcji nadzorczych. Braun promuje wizję drogi jako strefy wolnej od jakiejkolwiek kontroli, co w nowoczesnym społeczeństwie jest rozwiązaniem anachronicznym i niebezpiecznym.
Brakuje również odpowiedzi na pytanie o ewentualne alternatywy. Czy poseł chce powrotu do czasów, gdy jedynym sposobem na wyłapanie pirata drogowego był pościg radiowozem? Takie rozwiązanie jest nie tylko droższe w przeliczeniu na pojedyncze wykroczenie, ale też bardziej niebezpieczne dla otoczenia. Automatyzacja, mimo swoich wad, jest najbardziej przewidywalną i transparentną formą nadzoru. Braun proponuje powrót do niejasnych metod, gdzie decyzja o ukaraniu kierowcy zależy od subiektywnej oceny funkcjonariusza.
Co to znaczy dla Ciebie
Jako kierowca musisz liczyć się z tym, że system fotoradarów w Polsce nie tylko pozostanie w mocy, ale najpewniej będzie dalej rozbudowywany. Postulat Grzegorza Brauna, choć głośny medialnie, nie ma żadnego zakotwiczenia w realiach prawnych czy politycznych. To czysta retoryka, która nie wpłynie na Twój codzienny sposób poruszania się po drogach. Płacenie mandatów pozostanie Twoim obowiązkiem, a system CANARD będzie nadal rejestrował prędkość przejeżdżających pojazdów.
Haczyk? Prawdziwym problemem nie jest istnienie fotoradarów, lecz ich lokalizacja, która bywa kwestionowana przez samorządy. Czasem urządzenia ustawiane są w miejscach, gdzie bezpieczeństwo nie jest realnie zagrożone, a chodzi jedynie o zasilenie gminnej kasy. To obszar, w którym debata ma sens. Zamiast postulować całkowitą kasację systemu, warto byłoby dyskutować o audycie lokalizacji fotoradarów i ich przeniesieniu tam, gdzie faktycznie ratują życie. Braun wybrał jednak drogę populizmu, wybierając całkowitą destrukcję zamiast naprawy mechanizmów, które budzą kontrowersje.
Pytania i odpowiedzi
Czy postulat Grzegorza Brauna ma szansę wejść w życie?
Nie. W obecnym parlamencie nie ma żadnej większości, która poparłaby likwidację systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, co czyni ten postulat czysto teoretycznym.
Jakich dokładnie urządzeń dotyczy żądanie Brauna?
Poseł żąda likwidacji wszystkich 500 stacjonarnych fotoradarów oraz systemów odcinkowego pomiaru prędkości zarządzanych przez GITD w ramach systemu CANARD.
Co Braun proponuje w zamian za fotoradary?
Poseł nie przedstawia żadnego planu alternatywnego. W jego wypowiedziach brakuje propozycji dotyczących nowych metod dbania o bezpieczeństwo na drogach po usunięciu automatyzacji.
Dlaczego likwidacja fotoradarów jest kosztowna dla państwa?
Oprócz utraty wpływów z mandatów, budżet musiałby pokryć koszty fizycznego demontażu urządzeń, zerwania umów serwisowych oraz potencjalnie zwrócić środki unijne przyznane na budowę tej infrastruktury.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...