Polska dopłaca do emerytur nie tylko Ukraińcom, ale teraz także Brazylijczykom. To informacja, która wywołała burzliwą dyskusję nad zasadnością międzynarodowych umów o zabezpieczeniu społecznym. Autor materiału wideo, powołując się na dane z ZUS, wskazuje, że wystarczy, aby obcokrajowiec przepracował w Polsce choćby miesiąc, odprowadził jedną składkę, a państwo polskie będzie mu dopłacać do minimalnej emerytury aż do końca jego życia.
To rozwiązanie wynika z umów międzynarodowych, które Polska zawiera z coraz większą liczbą państw. Jak podkreślono w materiale, takich umów jest już 15. Obejmują one m.in. Ukrainę, Białoruś, Mołdawię, Mongolię, Australię, Koreę Południową, Izrael czy Turcję. Mechanizm ten jest prosty: jeśli obywatel danego kraju pracował w Polsce chociaż miesiąc, osiągnął wiek emerytalny i mieszka w Polsce, ma prawo do polskiej emerytury minimalnej. Jeśli jego wypracowane świadczenie jest niższe od polskiego minimum, państwo polskie pokrywa różnicę.
Warto przytoczyć konkretny przykład, który w zeszłym tygodniu ujawnili Sławomir Mentzen i Ryszard Wilk. Obywatelka Ukrainy odprowadziła w Polsce łącznie 2200 zł składek. Mimo że wyliczona na tej podstawie emerytura wynosi zaledwie 13,86 zł miesięcznie, ZUS, na mocy umowy międzynarodowej, dopłaca jej do poziomu polskiej emerytury minimalnej, która po marcowej waloryzacji wynosi 1978,49 zł brutto. Oznacza to, że co miesiąc otrzymuje ona ponad 1500 zł dopłaty.
Sytuacja ta budzi uzasadnione pytania o sprawiedliwość systemu. Wielu Polaków, którzy przepracowali w kraju dziesiątki lat, otrzymuje świadczenia niewiele wyższe od tych, które przysługują obcokrajowcom po zaledwie kilku tygodniach pracy w Polsce. Autor filmu podkreśla, że to nie jest błąd systemu, lecz celowe działanie, które dyskryminuje Polaka we własnym kraju.
Dla redakcji „Wiadomości PRO” problemem nie jest sama pomoc, lecz brak rzetelnej informacji i debaty publicznej na temat skutków finansowych tych umów. Nie jest jasne, jak te wydatki wpłyną na stabilność Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w dłuższej perspektywie. Autor materiału zauważa, że w grudniu 2025 roku świadczenia z tego tytułu pobierało już 27 400 obcokrajowców, co kosztowało budżet 376 milionów złotych rocznie. A to jeszcze przed pełnym wejściem w życie umowy z Brazylią, która otwiera drzwi dla milionów potencjalnych beneficjentów.
Warto zadać pytanie, dlaczego polski rząd decyduje się na tak hojne rozwiązania wobec państw, które często nie oferują analogicznych świadczeń naszym obywatelom. Czy jest to element szerszej polityki migracyjnej, czy raczej wynik nieprzemyślanych negocjacji dyplomatycznych? Sceptycyzm wobec tego mechanizmu jest w pełni zrozumiały. Gdy system zaczyna nagradzać osoby, które nie budowały polskiej gospodarki przez lata, poczucie niesprawiedliwości wśród obywateli będzie tylko rosło. Autor wideo wzywa do nagłośnienia tematu, argumentując, że za dziesięć lat możemy stanąć przed koniecznością utrzymywania połowy świata, jeśli te przepisy nie zostaną gruntownie zrewidowane.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...