Wiadomości PRO
Motoryzacja

Mandat z fotoradaru do 7500 zł? Oto co zmieni się w przepisach

Administrator Redakcji 📅 Dzisiaj, 10:00 👁 0
Rząd przygotowuje gruntowną nowelizację przepisów ruchu drogowego, która ma drastycznie podnieść skuteczność egzekucji mandatów. Zmiany obejmują nie tylko wyższe kary finansowe, ale także uszczelnienie systemu identyfikacji sprawców i rygorystyczne podejście do tolerancji pomiarów.
Nie masz czasu czytać? Przeczyta Ci go nasza lektorka AI. Około 4 min.
Na końcu artykułu: dopasujesz ten tekst do siebie (prościej, krócej, więcej szczegółów) i zadasz pytanie o jego treść — odpowiemy wyłącznie na podstawie tego artykułu.
Mandat z fotoradaru do 7500 zł? Oto co zmieni się w przepisach
fot. SHOX ART / Pexels

Projekt Ministerstwa Infrastruktury zakłada zwiększenie kar za wykroczenia z fotoradarów do 7500 zł oraz likwidację luki prawnej pozwalającej na unikanie wskazania sprawcy. Planowane zaostrzenie obejmuje również redukcję tolerancji pomiarów prędkości do granicy 5–6 km/h. To propozycja zmian w przepisach, która obecnie znajduje się na etapie prac legislacyjnych, co oznacza, że ostateczne brzmienie regulacji może jeszcze ulec zmianie w toku procesu parlamentarnego.

Nowy taryfikator: Mandaty do 7500 zł w praktyce

Propozycja resortu infrastruktury zakłada drastyczny wzrost górnej granicy grzywny, która w skrajnych przypadkach ma wynosić 7500 zł. Zmiana ta uderza bezpośrednio w dotychczasową praktykę, w której wielu kierowców traktowało mandaty jako przewidywalny wydatek. Obecnie obowiązujące przepisy ograniczają wysokość kar, co według resortu sprzyja recydywie. Ministerstwo chce, aby kwota 7500 zł stanowiła realne obciążenie, które zmusi do przestrzegania limitów prędkości nawet osoby o wysokich dochodach.

Doniesienia mediów z połowy sierpnia 2026 roku, w tym informacje publikowane przez „Rzeczpospolitą” oraz „Gazetę Wrocławską”, wskazują, że rząd stawia na odstraszanie finansowe. Mechanizm ten ma działać na zasadzie prewencji ogólnej. Jeśli kierowca otrzyma wezwanie, konfrontacja z kwotą 7500 zł ma być na tyle dotkliwa, by wyeliminować skłonność do ryzykownej jazdy. Resort infrastruktury argumentuje, że obecne stawki nie przystają do realiów ekonomicznych i nie pełnią funkcji dyscyplinującej.

Projekt nie dotyczy wyłącznie wysokości kar, ale przede wszystkim systemowej zmiany w egzekucji. Dotychczasowy system pozwalał na unikanie punktów karnych przez właścicieli pojazdów, którzy nie wskazywali osoby prowadzącej auto w chwili wykroczenia. W zamian za brak wskazania sprawcy, właściciel pojazdu płacił wyższą opłatę, ale zachowywał czyste konto. Projekt resortu ma tę furtkę definitywnie zamknąć, przenosząc pełną odpowiedzialność na właściciela, co ma zlikwidować proceder „nie wiem, kto prowadził”.

Koniec zabawy w „kto prowadził?”

Likwidacja luki prawnej dotyczącej wskazania kierującego to fundament planowanej nowelizacji. Resort infrastruktury dąży do sytuacji, w której każdy zarejestrowany przez fotoradar przypadek przekroczenia prędkości kończy się przypisaniem kary do właściciela pojazdu. Jak podawał serwis Onet już 8 sierpnia 2026 roku, rząd dostrzegł, że obecne przepisy stały się narzędziem do legalnego unikania odpowiedzialności za wykroczenia drogowe.

Właściciel pojazdu, otrzymując zdjęcie z fotoradaru, często korzystał z prawa do odmowy wskazania kierowcy. W obecnym stanie prawnym wiąże się to z karą pieniężną, która jednak często była niższa niż konsekwencje punktowe i finansowe za przekroczenie prędkości. Nowe prawo ma zmienić tę kalkulację. Odpowiedzialność właściciela stanie się domyślna i niemal automatyczna. System ma być szczelny, co oznacza, że urzędnicy nie będą musieli prowadzić żmudnych postępowań wyjaśniających, kto faktycznie siedział za kierownicą.

Taka zmiana stawia przed właścicielami aut nowe wyzwania. W przypadku firm transportowych czy przedsiębiorstw posiadających floty samochodowe, każda decyzja o użyczeniu pojazdu pracownikowi będzie obarczona ryzykiem finansowym. Jeśli pracownik przekroczy prędkość, właściciel firmy nie będzie mógł zasłonić się niewiedzą. Będzie to wymuszać na przedsiębiorcach wprowadzenie surowszych wewnętrznych regulaminów użytkowania pojazdów służbowych, w tym obowiązkowe prowadzenie ewidencji przejazdów, która pozwoli na precyzyjne wskazanie użytkownika w każdym czasie.

Tolerancja pomiarów: Nadchodzi era 5-6 km/h?

Zaostrzenie tolerancji pomiarów prędkości do poziomu 5–6 km/h to najbardziej techniczna, a zarazem najbardziej kontrowersyjna zmiana w projekcie. Według informacji „Auto Świata” z 21 sierpnia 2026 roku, resort chce, aby urządzenia pomiarowe były ustawione na niemal zerowy margines błędu. W praktyce oznacza to, że każda jazda z prędkością o 6 km/h wyższą niż dozwolona będzie rejestrowana jako wykroczenie.

Dla kierowców jest to sygnał, że dotychczasowy margines „bezpiecznego” przekroczenia prędkości przestaje istnieć. Dotychczas wielu zmotoryzowanych zakładało, że fotoradary są ustawione z pewnym naddatkiem, co pozwalało na jazdę z prędkością minimalnie wyższą od ustawowej. Teraz sytuacja ta ulegnie zmianie. Każdy licznik w samochodzie, który nie jest idealnie skalibrowany, stanie się źródłem potencjalnych problemów finansowych.

Wprowadzenie tak restrykcyjnych norm pomiarowych rodzi pytania o techniczną stronę urządzeń. Czy wszystkie fotoradary w Polsce są gotowe na tak precyzyjne pomiary? Resort infrastruktury musiałby przeprowadzić szeroko zakrojoną kalibrację całego systemu pomiarowego, co generuje dodatkowe koszty i logistyczne wyzwania. Nie można wykluczyć, że przy tak niskim progu tolerancji, system będzie generował tysiące błędnych odczytów, co z kolei zaleje sądy sprawami o uchylenie mandatów.

Kierowcy muszą pamiętać, że błąd pomiarowy urządzenia to jedno, a błąd wskazań licznika w aucie to drugie. Starsze modele samochodów często mają prędkościomierze pokazujące wartości inne niż rzeczywista prędkość poruszania się pojazdu. Przy tolerancji 5-6 km/h, nawet niewielkie odchylenie może skutkować wystawieniem mandatu. To wymusi na kierowcach większą ostrożność i częstsze korzystanie z systemów tempomatu, które pozwalają na precyzyjne utrzymanie prędkości zadanej.

Reklama

Nie płacisz mandatu? Stracisz dowód rejestracyjny

Najbardziej dotkliwą karą przewidzianą w projekcie jest powiązanie nieopłaconych mandatów z automatyczną utratą dowodu rejestracyjnego. Informacje te, sygnalizowane już przez portal brd24.pl w marcu 2026 roku, wskazują, że resort chce wykorzystać systemy informatyczne do unieruchamiania pojazdów osób, które uchylają się od płacenia kar. Blokada dowodu rejestracyjnego w systemie CEPiK ma następować bez udziału komornika czy sądu.

W praktyce oznacza to, że każda kontrola drogowa po otrzymaniu mandatu i jego nieopłaceniu w terminie 31 dni może zakończyć się odholowaniem auta. Policjant w trakcie kontroli, sprawdzając stan dokumentów w systemie, otrzyma informację o blokadzie. To radykalny środek, który ma wyeliminować problem nieściągalności mandatów. Z punktu widzenia państwa jest to optymalizacja kosztów egzekucji, ale dla obywatela oznacza to ryzyko utraty mobilności z dnia na dzień.

Warto zwrócić uwagę na konsekwencje dla osób, które kwestionują zasadność mandatu. Jeśli kierowca nie zgadza się z pomiarem i zamierza dochodzić swoich racji przed sądem, w obecnym projekcie może znaleźć się w sytuacji bez wyjścia. Jeśli sąd nie zawiesi wykonalności mandatu na czas trwania rozprawy, właściciel pojazdu może stracić dowód rejestracyjny, mimo że sprawa jest w toku. To jeden z najpoważniejszych zarzutów stawianych przez krytyków projektu – możliwość karania obywatela przed zakończeniem procesu sądowego.

System ten ma być w pełni zautomatyzowany. Brak wpłaty w terminie 31 dni uruchamia procedurę blokady. W dobie cyfryzacji administracji państwowej, jest to technicznie możliwe do wdrożenia niemal natychmiast po wejściu ustawy w życie. Dla kierowców oznacza to konieczność pilnowania terminów płatności z niezwykłą starannością. Nawet pomyłka w numerze konta czy krótki pobyt w szpitalu, który uniemożliwi opłacenie kary, może skutkować problemami z dopuszczeniem pojazdu do ruchu.

Argumentacja Ministerstwa: Budżet kontra bezpieczeństwo

Ministerstwo Infrastruktury oficjalnie uzasadnia projekt koniecznością poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Resort wskazuje na statystyki wypadków, w których główną przyczyną jest nadmierna prędkość. Zdaniem urzędników, tylko radykalne zaostrzenie kar może zmienić nawyki polskich kierowców. Mniej tolerancyjne podejście ma być sygnałem, że "era bezkarności" dobiegła końca, a każda nieprzepisowa jazda wiąże się z realnym ryzykiem finansowym.

Jednakże, jak wskazywano na antenie wPolsce24 w sierpniu 2026 roku, sceptycy zauważają, że projekt jest wygodnym sposobem na załatanie dziury budżetowej. System automatycznych fotoradarów nie wymaga kosztownego utrzymywania patroli policji na drogach. Wystarczy postawić urządzenie i czekać na wpływy z mandatów. Przy maksymalnej karze 7500 zł, pojedyncze urządzenie w dobrze wybranym miejscu może generować przychody liczone w milionach złotych rocznie.

Analiza skutków regulacji, która towarzyszy każdemu projektowi rządowemu, powinna zawierać prognozę wpływów do budżetu. Jeśli te wpływy są wysokie, rodzi się pytanie o priorytety resortu. Czy celem jest faktyczna poprawa bezpieczeństwa, czy też zwiększenie ściągalności środków do budżetu państwa? Brak rzetelnych analiz dotyczących wpływu nowej tolerancji 5-6 km/h na płynność ruchu drogowego dodatkowo potęguje wątpliwości. Jeśli wprowadzenie tak rygorystycznych norm doprowadzi do zatorów, ponieważ kierowcy będą nadmiernie hamować przed każdym urządzeniem, może to paradoksalnie obniżyć bezpieczeństwo.

Resort nie odnosi się szerzej do kwestii wydolności sądów. Jeżeli właściciele pojazdów zaczną masowo odwoływać się od mandatów (co jest prawdopodobne przy karach rzędu 7500 zł), system sądowniczy może stanąć przed widmem całkowitego paraliżu. Obecnie czas oczekiwania na rozprawę w sprawach o wykroczenia drogowe w wielu miastach liczony jest w miesiącach, a nawet latach. Dodatkowe tysiące spraw mogą skutecznie zablokować pracę sędziów, co doprowadzi do przedawnień i ostatecznie do nieskuteczności całego systemu.

Reklama

Harmonogram zmian: Co nas czeka w najbliższych miesiącach?

Projekt znajduje się obecnie w fazie przygotowań legislacyjnych. Aby stał się obowiązującym prawem, musi przejść przez Radę Ministrów, a następnie trafić do Sejmu, gdzie przejdzie trzy czytania, oraz do Senatu. Obserwator Logistyczny w swoim raporcie z 20 sierpnia 2026 roku zauważył, że rząd dąży do szybkiego tempa prac. Nieoficjalnie mówi się o chęci wdrożenia przepisów jeszcze przed końcem 2026 roku.

Proces legislacyjny w Polsce bywa nieprzewidywalny. W trakcie prac parlamentarnych projekt może ulec znaczącym modyfikacjom. Możliwe jest, że stawka 7500 zł zostanie utrzymana jako maksymalna, ale dla mniej rażących wykroczeń przewidziane zostaną niższe progi. Podobnie kwestia tolerancji pomiaru prędkości może być przedmiotem kompromisu – niektóre środowiska sugerują utrzymanie obecnych norm dla niewielkich przekroczeń.

Kierowcy powinni śledzić publikacje w Dzienniku Ustaw oraz komunikaty resortu infrastruktury. Zmiany o tak fundamentalnym znaczeniu zazwyczaj wymagają okresu *vacatio legis*, czyli czasu na przygotowanie się obywateli do nowych przepisów. Zwykle wynosi on od 14 do 30 dni, choć w przypadku nowelizacji o charakterze fiskalnym, rząd może skrócić ten czas do minimum.

Warto również zwrócić uwagę na zapowiedzi modernizacji infrastruktury fotoradarowej. Rząd planuje wymianę starszych urządzeń na nowocześniejsze systemy odcinkowego pomiaru prędkości, które są znacznie skuteczniejsze w dyscyplinowaniu kierowców na dłuższych trasach. To w połączeniu z nowymi karami stworzy kompleksowy system kontroli, któremu trudno będzie się wymknąć.

Co to znaczy dla Ciebie

Jako kierowca, musisz przede wszystkim zmienić podejście do interpretacji wskazań prędkościomierza. Przy nowym limicie tolerancji 5-6 km/h, jazda „na wyczucie” staje się finansową ruletką. Jeśli prowadzisz auto w celach zawodowych, musisz posiadać precyzyjną dokumentację, kto i kiedy korzystał z pojazdu. W przypadku otrzymania wezwania, nie ignoruj go. Termin 31 dni jest kluczowy – po jego przekroczeniu procedura blokady dowodu rejestracyjnego staje się nieuchronna.

Jeśli uważasz, że mandat jest niesłuszny, masz prawo do wniesienia sprzeciwu. Pamiętaj jednak, że w obecnym projekcie procedura ta nie wstrzymuje automatycznie decyzji o blokadzie dowodu. W takiej sytuacji konieczne może być wystąpienie do organu egzekucyjnego o wstrzymanie wykonania kary na czas rozpatrywania wniosku. Wymaga to posiadania dokumentacji potwierdzającej złożenie odwołania. W razie wątpliwości, warto skonsultować się z prawnikiem specjalizującym się w prawie wykroczeń, ponieważ każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia do materiału dowodowego, jakim jest zdjęcie z fotoradaru.

Pytania i odpowiedzi

Czy kara 7500 zł dotyczy każdego przekroczenia prędkości?

Nie, 7500 zł to maksymalny wymiar kary przewidziany w projekcie. Zazwyczaj dotyczy on najpoważniejszych wykroczeń lub recydywy. Dokładny taryfikator, przypisujący konkretne stawki do prędkości, zostanie opublikowany w rozporządzeniu po uchwaleniu ustawy.

Co się stanie, jeśli nie wskażę, kto prowadził auto?

Projekt zakłada likwidację tej możliwości. Odpowiedzialność za wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar zostanie automatycznie przypisana do właściciela pojazdu, co wyklucza potrzebę wskazywania sprawcy w celu uniknięcia punktów karnych.

Czy blokada dowodu rejestracyjnego jest ostateczna?

Blokada jest administracyjną konsekwencją braku opłaty w terminie 31 dni. Zostaje ona zdjęta w momencie odnotowania wpłaty w systemie. Jeżeli nie zgadzasz się z mandatem, musisz podjąć kroki prawne w celu zawieszenia wykonalności decyzji, aby uniknąć blokady przed rozstrzygnięciem sprawy.

Od kiedy zmiany wejdą w życie?

Projekt jest w fazie prac legislacyjnych. Rząd dąży do wdrożenia przepisów w 2026 roku, jednak ostateczna data zależy od tempa prac w Sejmie i Senacie. Po podpisaniu przez Prezydenta i publikacji w Dzienniku Ustaw, przepisy zaczną obowiązywać po upływie wskazanego w ustawie terminu *vacatio legis*.

Czy system 5-6 km/h oznacza, że każde auto będzie karane?

System oznacza, że margines błędu urządzenia będzie bardzo mały. Kierowcy muszą zwracać uwagę na znaki ograniczenia prędkości i utrzymywać prędkość pojazdu ściśle według wskazań licznika, pamiętając, że nawet przekroczenie o 6 km/h może zostać uznane za wykroczenie.

Źródła

Artykuł przygotowany przez redakcję Wiadomości PRO przy wsparciu sztucznej inteligencji. Fakty pochodzą ze źródeł podanych powyżej.

Ten tekst dopasuje się do Ciebie
Masz pytanie do tego tekstu? Zapytaj.
Najpierw szukamy odpowiedzi w tym artykule. Jeśli jej tam nie ma — sprawdzamy źródła prasowe i podajemy linki. Nie zmyślamy.

Czytaj dalej w dziale Motoryzacja

Komentarze (0)

Strona jest bardziej interaktywna po zalogowaniu przez Google Twoje imię zostanie automatycznie wypełnione, a komentowanie jest szybsze i bezpieczniejsze.
Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Ładowanie komentarzy...

← Wróć na stronę główną
× Ta strona układa się pod Ciebie

Wiadomości PRO to portal z widżetami — kursy walut, terminy OC, quiz, pogoda. Wybierasz, co widzisz.

Zobacz widżety →
Udostępnij
Link skopiowany