Wiadomości PRO
Ostatnie wydarzenia

Tragedia na DK 74: Co wiemy o wypadku, w którym zginęło dwoje dzieci?

Administrator Redakcji 📅 Wczoraj, 23:02 👁 0
Do tragicznego wypadku doszło 25 lipca 2026 roku na drodze krajowej nr 74 w województwie łódzkim. W zderzeniu trzech samochodów osobowych zginęło dwoje dzieci, a akcja ratunkowa wymagała użycia śmigłowca LPR.
Nie masz czasu czytać? Przeczyta Ci go nasza lektorka AI. Około 4 min.
Na końcu artykułu: dopasujesz ten tekst do siebie (prościej, krócej, więcej szczegółów) i zadasz pytanie o jego treść — odpowiemy wyłącznie na podstawie tego artykułu.
Tragedia na DK 74: Co wiemy o wypadku, w którym zginęło dwoje dzieci?
fot. SHOX ART / Pexels

W skrócie

Przebieg zdarzenia: Jak doszło do czołowego zderzenia?

Przebieg zdarzenia: Jak doszło do czołowego zderzenia?

Do tragicznego wypadku doszło w sobotę, 25 lipca 2026 roku, na drodze krajowej numer 74. Służby otrzymały zgłoszenie o zderzeniu trzech samochodów osobowych, które miało miejsce na odcinku trasy między Sulejowem a Paradyżem. Bilans tej kolizji jest wstrząsający. W wyniku wypadku śmierć poniosło dwoje dzieci, a sześć osób odniosło obrażenia wymagające hospitalizacji.

Wstępne ustalenia policji wskazują na bezpośrednią przyczynę tragedii. Według zebranych materiałów dowodowych, kierowca peugeota z nieustalonych jeszcze przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu. Ten gwałtowny manewr doprowadził do czołowego zderzenia z nadjeżdżającym pojazdem. W sytuacjach, gdy na drodze krajowej dochodzi do kontaktu trzech aut, łańcuchowa reakcja jest zazwyczaj nieunikniona. Uderzenie było na tyle silne, że na miejsce natychmiast zadysponowano służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Kluczowe pytanie, na które teraz muszą odpowiedzieć śledczy, brzmi: co dokładnie spowodowało utratę panowania nad peugeotem? Czy był to błąd ludzki, zaśnięcie za kierownicą, czy może nagła awaria techniczna pojazdu? Na tym etapie dochodzenia służby są wyjątkowo oszczędne w słowach, skupiając się na zabezpieczeniu śladów i przesłuchaniach świadków. Każdy z tych elementów jest istotny, bo w sprawach o tak tragicznym finale, gdzie ofiarami są dzieci, presja na rzetelne wyjaśnienie przyczyn jest ogromna.

Dla kierowców podróżujących w sobotnie popołudnie trasą między Sulejowem a Paradyżem wypadek oznaczał wielogodzinne utrudnienia. Droga krajowa numer 74 w tym rejonie została całkowicie zablokowana na kilka godzin, co wymusiło organizację objazdów. Takie zdarzenia przypominają, jak niewiele potrzeba, by chwila nieuwagi na drodze krajowej zamieniła się w dramat, którego nie da się już naprawić. Sześć osób, które przeżyły zderzenie, znajduje się pod opieką lekarzy, a stan części poszkodowanych określany jest jako poważny. W tej chwili nie ma oficjalnych informacji o personaliach ofiar ani o tym, czy kierowcy byli trzeźwi. Prokuratura i policja dopiero rozpoczynają żmudny proces rekonstrukcji wypadku, który wykluczy lub potwierdzi hipotezę o winie kierującego peugeotem.

Bilans ofiar: Sześć osób w szpitalach

Bilans ofiar: Sześć osób w szpitalach

Tragiczny wypadek na drodze krajowej nr 74 między Sulejowem a Paradyżem przyniósł najgorszy możliwy scenariusz. W wyniku zderzenia trzech pojazdów śmierć na miejscu poniosło dwoje dzieci. To bilans, który wstrząsnął lokalną społecznością i rzuca ponure światło na bezpieczeństwo na tej trasie, szczególnie w okresie wakacyjnych wyjazdów, kiedy natężenie ruchu osiąga swoje szczyty.

Służby ratunkowe, które jako pierwsze dotarły na miejsce zdarzenia, musiały podjąć błyskawiczne decyzje o segregacji poszkodowanych. Obrażenia uczestników wypadku okazały się na tyle poważne, że niezbędne było użycie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zgromadzone dotąd informacje wskazują na drastyczny przebieg zdarzenia: peugeot, z nieustalonych jeszcze przyczyn, zjechał na przeciwległy pas ruchu, doprowadzając do czołowego uderzenia z innymi uczestnikami drogi.

Obecnie potwierdzony stan poszkodowanych wygląda następująco:

Skala zniszczeń na drodze sugeruje potężną siłę uderzenia. Często w takich chwilach zadajemy sobie pytanie o przyczyny, jednak rzetelność nakazuje poczekać na wyniki prac biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Policja pod nadzorem prokuratury zabezpiecza ślady, które pozwolą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego kierujący peugeotem utracił panowanie nad pojazdem. Czy zawinił błąd ludzki, stan techniczny auta, czy może nagłe zasłabnięcie kierowcy? Na ten moment to wyłącznie spekulacje, których musimy unikać.

Warto jednak zwrócić uwagę na szerszy kontekst. DK 74 to trasa o dużym obciążeniu, na której czołowe zderzenia kończą się często tragicznie. Czytelnik musi pamiętać, że każda informacja o „zjechaniu na przeciwległy pas” to dla śledczych sygnał do skrupulatnego badania nie tylko samej techniki jazdy, ale także infrastruktury drogi. Czy oznakowanie w tym miejscu było wystarczająco czytelne dla kierowców w letnie, upalne popołudnie? Czy nawierzchnia nie posiadała ubytków, które mogły wpłynąć na tor jazdy peugeota?

Rodziny poszkodowanych przechodzą teraz przez najtrudniejsze chwile. Z punktu widzenia opinii publicznej pozostaje nam czekać na oficjalne komunikaty dotyczące stanu zdrowia sześciu hospitalizowanych osób. Każda kolejna godzina w szpitalu jest kluczowa. Służby medyczne w regionie postawiono w stan gotowości, co pokazuje powagę sytuacji, z jaką mierzyliśmy się tego sobotniego popołudnia w Łódzkiem.

Reklama

Akcja ratunkowa z udziałem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego

Akcja ratunkowa z udziałem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego

W wyniku zderzenia trzech pojazdów na trasie między Sulejowem a Paradyżem śmierć poniosło dwoje dzieci, a sześć osób zostało rannych po tym, jak peugeot zjechał na przeciwległy pas ruchu. Skala tragedii na drodze krajowej nr 74 zmusiła służby do natychmiastowej mobilizacji wszystkich dostępnych jednostek, w tym specjalistycznych zespołów powietrznych. Na miejsce wypadku zadysponowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, którego obecność była niezbędna do szybkiego transportu najbardziej poszkodowanych do ośrodków medycznych o wyższym standardzie opieki.

Służby ratunkowe zabezpieczały miejsce wypadku w trudnych warunkach. Upał, który tego dnia panował w regionie łódzkim, znacząco utrudniał pracę ratowników medycznych oraz strażaków, którzy musieli wykorzystać ciężki sprzęt hydrauliczny, aby wydobyć ofiary z całkowicie zniszczonych karoserii. Rozbity peugeot oraz dwa inne pojazdy biorące udział w karambolu całkowicie zablokowały przejazd, tworząc wąskie gardło dla pozostałych załóg medycznych próbujących dotrzeć na miejsce z okolicznych powiatów.

Decyzja o użyciu śmigłowca LPR zawsze zapada w sytuacjach, gdy każda minuta decyduje o życiu, a dostęp do poszkodowanych drogą kołową jest ograniczony przez zatory lub specyfikę terenu. W tym przypadku lądowisko wyznaczono w bezpośrednim sąsiedztwie drogi, co wymagało całkowitego wstrzymania ruchu w obu kierunkach na czas operacji medycznej. Chaos, jaki zwykle towarzyszy takim zdarzeniom, spotęgowała konieczność segregacji rannych w trybie natychmiastowym. Sześć osób wymagało pilnej hospitalizacji, co przy tak dużej liczbie uczestników zdarzenia oznaczało konieczność koordynacji działań między różnymi placówkami medycznymi w Łódzkiem.

Wiadomo, że działania na drodze krajowej nr 74 trwały wiele godzin, co po południu 25 lipca 2026 roku całkowicie sparaliżowało ruch w stronę Kielc. Dla kierowców utknęłych w korkach widok lądującej maszyny ratunkowej był sygnałem o powadze sytuacji, jednak dla rodzin ofiar to zaledwie początek dramatu. Służby nie podają na razie informacji o stanie zdrowia rannych, choć po tak potężnym uderzeniu czołowym rokowania w takich przypadkach rzadko bywają optymistyczne. Warto zadać pytanie, czy infrastruktura na tym odcinku DK 74 jest dostosowana do natężenia ruchu w szczycie wakacyjnym, skoro jeden błąd kierowcy peugeota doprowadził do tak druzgocących skutków. Obecnie trwa dochodzenie, które ma wyjaśnić, co dokładnie spowodowało zjazd pojazdu na przeciwny pas ruchu.

Utrudnienia na trasie do Kielc

Utrudnienia na trasie do Kielc

W wyniku zderzenia trzech pojazdów na trasie między Sulejowem a Paradyżem śmierć poniosło dwoje dzieci, a sześć osób zostało rannych po tym, jak peugeot zjechał na przeciwległy pas ruchu. Do zdarzenia doszło w sobotnie popołudnie, paraliżując ruch na kluczowym szlaku komunikacyjnym regionu. Droga krajowa nr 74, będąca jedną z głównych arterii prowadzących w stronę Kielc, została całkowicie wyłączona z użytku w obu kierunkach na kilka godzin. Służby ratunkowe musiały zabezpieczyć miejsce wypadku, co wiązało się z koniecznością lądowania śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego bezpośrednio na pasie jezdni.

Kierowcy podróżujący w tym czasie przez województwo łódzkie napotkali na ogromne zatory. Policja wyznaczyła objazdy lokalnymi drogami, jednak ich przepustowość okazała się niewystarczająca wobec sobotniego natężenia ruchu wakacyjnego. Funkcjonariusze apelowali o kierowanie się na trasy alternatywne już na wczesnym etapie, jeszcze przed dojazdem do Sulejowa, aby nie blokować korytarzy ratunkowych dla karetek i wozów strażackich jadących do poszkodowanych. Mimo prowadzonych działań, sznur aut ciągnął się przez wiele kilometrów.

Chaos na drodze był potęgowany przez brak precyzyjnych komunikatów w początkowej fazie akcji. Kierowcy utknęli w korkach bez wiedzy o przewidywanym czasie przywrócenia ruchu, co jest standardowym problemem przy tak poważnych zdarzeniach na drogach krajowych. Zarządca drogi musiał czekać na zakończenie czynności prokuratorskich i techników policyjnych, zanim możliwe było usunięcie rozbitych wraków. Dopiero po godzinie 19:00 pojawiły się pierwsze sygnały o powolnym rozładowywaniu zatorów, choć utrudnienia w płynności przejazdu odczuwalne były jeszcze długo po przywróceniu przejezdności. To tragiczne popołudnie po raz kolejny obnażyło słabość infrastruktury drogowej w regionie, która przy zdarzeniu o takiej skali staje się całkowicie niewydolna. Każdy wypadek na tym odcinku DK 74 oznacza paraliż komunikacyjny, z którym system zarządzania ruchem w województwie łódzkim wciąż nie potrafi sobie skutecznie radzić. Kierowcy, którzy zdecydowali się na przejazd tą trasą, stracili w korkach nawet kilka godzin, podczas gdy na miejscu tragedii trwała walka o życie pozostałych uczestników karambolu.

Reklama

Przyczyny wypadku: Hipoteza zjechania na przeciwny pas

Przyczyny wypadku: Hipoteza zjechania na przeciwny pas

Do tragedii doszło na drodze krajowej nr 74, na odcinku między Sulejowem a Paradyżem. Wstępne ustalenia służb pracujących na miejscu wskazują na jeden, kluczowy dla przebiegu zdarzenia mechanizm: samochód osobowy marki Peugeot zjechał na przeciwległy pas ruchu, inicjując tym samym łańcuch nieszczęśliwych zdarzeń. To właśnie ten manewr doprowadził do czołowego zderzenia z udziałem łącznie trzech pojazdów. Skutki tego błędu, którego przyczyny dopiero będą przedmiotem szczegółowej analizy biegłych, okazały się tragiczne w skutkach. W wyniku uderzenia na miejscu śmierć poniosło dwoje dzieci, a sześć innych osób odniosło obrażenia wymagające hospitalizacji.

Dla śledczych kluczowe pozostaje teraz ustalenie, co dokładnie skłoniło kierującego peugeotem do zmiany toru jazdy. Warunki drogowe w sobotę 25 lipca 2026 roku nie należały do ekstremalnych, co zazwyczaj kieruje uwagę służb na inne, ludzkie czynniki: od nagłego zasłabnięcia, przez dekoncentrację, aż po ewentualną usterkę techniczną pojazdu. Na tę chwilę żadna z tych hipotez nie została oficjalnie potwierdzona przez policję czy prokuraturę, która nadzoruje działania na trasie. Funkcjonariusze wciąż zabezpieczają ślady i gromadzą dowody, by odtworzyć dynamikę uderzenia.

Sytuacja na miejscu zdarzenia była dynamiczna. Lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, co zawsze oznacza, że priorytetem była walka o życie poszkodowanych. Fakt, że mimo natychmiastowej interwencji służb ratunkowych nie udało się uratować dwójki dzieci, stawia przed prokuratorami trudne zadanie. Muszą oni teraz nie tylko ocenić stan techniczny peugeota, ale także wziąć pod uwagę zeznania świadków, którzy widzieli moment zjazdu na przeciwny pas.

To zdarzenie ponownie otwiera dyskusję o bezpieczeństwie na drogach krajowych, gdzie przy dużym natężeniu ruchu nawet chwila nieuwagi prowadzi do katastrofy. Kierowcy często zapominają, że czołowe zderzenie, zwłaszcza przy prędkościach dopuszczalnych na trasach typu DK 74, daje uczestnikom minimalne szanse na uniknięcie ciężkich obrażeń. Służby wciąż wyjaśniają okoliczności tego wypadku, ale dla rodzin ofiar żadne ustalenia techniczne nie będą wystarczającym wyjaśnieniem ogromu tej straty. Obecnie priorytetem pozostaje dokumentacja śladów, która pozwoli ostatecznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego auto nagle opuściło swój pas ruchu.

Bezpieczeństwo na DK 74: Statystyki i zagrożenia

Bezpieczeństwo na DK 74: Statystyki i zagrożenia

W wyniku zderzenia trzech pojazdów na trasie między Sulejowem a Paradyżem śmierć poniosło dwoje dzieci, a sześć osób zostało rannych po tym, jak peugeot zjechał na przeciwległy pas ruchu. Do wypadku doszło 25 lipca, w szczycie letnich wyjazdów, co potęguje skalę tragedii. Droga krajowa nr 74 to jedna z kluczowych arterii komunikacyjnych prowadzących w stronę Kielc, a letni weekend tylko zwiększa na niej natężenie ruchu. Kierowcy traktują tę trasę jako główny ciąg przesiadkowy, często zapominając o jej specyfice.

To nie jest zwykły odcinek drogi. Kierowcy znają DK 74 jako trasę pełną pułapek, gdzie długie proste odcinki przeplatają się z niebezpiecznymi łukami, a wysoka temperatura powietrza wpływa na obniżenie koncentracji. Dzisiejsze wydarzenie, w którym brały udział trzy samochody, po raz kolejny stawia pytanie o realny stan bezpieczeństwa na tej trasie. Czy infrastruktura nadąża za rosnącym ruchem turystycznym? Służby ratunkowe, w tym śmigłowiec LPR, musiały interweniować w warunkach pełnego obłożenia drogi, co zawsze utrudnia akcję.

Statystyki nie kłamią, choć nie zawsze oddają dramat pojedynczych rodzin. Każdy wakacyjny wyjazd na trasie do Kielc to test cierpliwości, ale przede wszystkim umiejętności przewidywania zachowań innych uczestników ruchu. Dzisiaj ten test zakończył się tragicznie. Peugeot zjeżdżający na przeciwległy pas to klasyczny, choć wciąż niewyjaśniony scenariusz wypadku, którego przyczyny dopiero ustalą biegli. Błąd ludzki, zmęczenie, a może stan techniczny nawierzchni – śledczy będą musieli odpowiedzieć na te pytania, choć dla rodzin poszkodowanych nie ma to już znaczenia.

Fakt, że do zdarzenia doszło w szczycie wyjazdowym, nie jest przypadkiem. Kierowcy pod presją czasu, często niewyspani, traktują drogę krajową jako autostradę, ignorując ograniczenia prędkości i własne ograniczenia psychofizyczne. Dzisiejsza tragedia to brutalne przypomnienie, że infrastruktura drogowa – bez względu na modernizacje – zawsze przegra z chwilową nieuwagą za kierownicą. Wypadek pod Paradyżem to wstrząsający sygnał, że DK 74 wymaga nie tylko lepszego oznakowania, ale przede wszystkim zmiany nawyków osób, które wybierają tę trasę w drodze na letni wypoczynek.

Działania prokuratorskie po tragedii

Działania prokuratorskie po tragedii

W wyniku zderzenia trzech pojazdów na trasie między Sulejowem a Paradyżem śmierć poniosło dwoje dzieci, a sześć osób zostało rannych po tym, jak peugeot zjechał na przeciwległy pas ruchu. To twardy fakt, od którego śledczy rozpoczynają żmudny proces wyjaśniania przyczyn sobotniego dramatu. Na miejscu wypadku, w obliczu tak ogromnej straty, emocje ustępują miejsca surowym procedurom karnym.

Służby prowadzą dochodzenie pod nadzorem prokuratury, która przejęła sprawę bezpośrednio po zakończeniu akcji ratunkowej. Priorytetem jest teraz odtworzenie sekundy, w której kierowca osobowego peugeota stracił panowanie nad autem. Kluczowe dla postępowania będzie zabezpieczenie śladów w celu ustalenia sprawcy i przebiegu zdarzenia. Biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych analizują już ślady hamowania, kierunki uderzeń oraz uszkodzenia karoserii wszystkich trzech pojazdów biorących udział w karambolu.

Na ten moment śledczy nie podają informacji, czy w momencie zderzenia kierujący byli pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. To standardowa procedura, jednak w takich przypadkach wyniki toksykologiczne bywają przesądzające dla kwalifikacji prawnej czynu. Zabezpieczono dokumentację medyczną rannych, którzy trafili do szpitali, a także dane z ewentualnych rejestratorów w autach, jeśli takie były zamontowane.

Prokuratorzy muszą odpowiedzieć na pytanie, dlaczego doszło do tak gwałtownego zjazdu na przeciwległy pas ruchu. Czy była to awaria techniczna samochodu, błąd ludzki, nagłe pogorszenie stanu zdrowia kierowcy, czy może niebezpieczny manewr wyprzedzania? Na obecnym etapie wykluczenie jakiejkolwiek z tych wersji byłoby przedwczesne. Śledztwo potrwa tygodnie, jeśli nie miesiące. Rodziny ofiar, podobnie jak pozostali uczestnicy wypadku, znajdują się teraz w centrum procedur, które nie cofną czasu, ale mają wskazać odpowiedzialnych za ten czarny dzień na DK 74.

Dla opinii publicznej pozostaje to kolejną statystyką, która przeraża. Dla prokuratorów to jednak sprawa o wysokim ciężarze gatunkowym. Każde zaniechanie na tym etapie mogłoby zaważyć na przyszłym wyroku, a w sprawach o tak tragicznym bilansie margines błędu w działaniach organów ścigania właściwie nie istnieje. Mieszkańcy regionu i kierowcy podróżujący tą trasą oczekują odpowiedzi, ale te – zgodnie z praktyką prokuratorską – zostaną podane dopiero po skompletowaniu materiału dowodowego.

Wsparcie dla rodzin ofiar

Wsparcie dla rodzin ofiar

W obliczu tak ogromnej tragedii, jaka rozegrała się w sobotę 25 lipca 2026 roku na drodze krajowej nr 74, pomoc psychologiczna dla bezpośrednich uczestników wypadku oraz świadków stała się równie istotna, co działania ratunkowe prowadzone przez służby medyczne. Zderzenie trzech pojazdów, w wyniku którego zginęło dwoje dzieci, a sześć osób trafiło do szpitali, to wstrząs, którego skala wykracza poza ramy standardowych procedur ratowniczych. Służby medyczne, które jako pierwsze pojawiły się na miejscu między Sulejowem a Paradyżem, zapewniły niezbędne wsparcie psychologiczne dla osób biorących udział w zdarzeniu.

Kiedy na asfalcie ląduje śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a droga zostaje całkowicie zablokowana przez wraki samochodów, mechanizmy obronne organizmu często zawodzą. Świadkowie czołowego zderzenia, w którym peugeot zjechał na przeciwległy pas ruchu, znajdują się w stanie szoku, który utrudnia racjonalne funkcjonowanie jeszcze wiele godzin po zdarzeniu. Profesjonalna pomoc psychologiczna w takich chwilach nie jest jedynie dodatkiem do pracy ratowników, ale kluczowym elementem stabilizacji sytuacji kryzysowej. Często zapominamy, że traumę wynoszą nie tylko poszkodowani, ale również postronni kierowcy, którzy musieli patrzeć na dramat rozgrywający się przed ich oczami.

Skala wypadku wymusiła zaangażowanie znacznych sił, co automatycznie zawęziło pole działania psychologów w pierwszej fazie akcji. Priorytetem pozostawało ratowanie życia sześciu osób, które odniosły obrażenia. W takich sytuacjach system pomocy psychologicznej, choć dostępny, często dociera do potrzebujących z opóźnieniem. Rodziny ofiar, które dopiero za chwilę będą musiały zmierzyć się z formalnościami w placówkach medycznych czy na komendach policji, wymagają długofalowego wsparcia, a nie tylko doraźnej pomocy zaraz po wypadku.

Zarządzanie traumą w publicznej przestrzeni to wciąż pięta achillesowa polskiego systemu ratownictwa. Choć służby medyczne wywiązały się z ustawowego obowiązku zapewnienia opieki psychologicznej na miejscu, to realna pomoc dla rodzin w kolejnych dniach zależy już od sprawności lokalnych ośrodków interwencji kryzysowej. Pozostaje pytanie, czy po tak drastycznym wydarzeniu, jakim była śmierć dwojga dzieci, system potrafi zaoferować coś więcej niż tylko standardową procedurę, czy też bliscy zostaną pozostawieni sami sobie w gąszczu formalności i żałoby. To sprawdzian, którego skutki będziemy oceniać w nadchodzących tygodniach.

Co to znaczy dla Ciebie

Dla kierowców to przestroga przed skutkami błędu na drodze szybkiego ruchu. Zyskują służby poprzez szybką reakcję, tracą rodziny ofiar i płynność ruchu na DK 74. Haczykiem jest kwestia odpowiedzialności karnej kierowcy peugeota.

Pytania i odpowiedzi

Ile osób zginęło w wypadku na DK 74?

W wypadku zginęło dwoje dzieci.

Ile aut brało udział w zderzeniu?

W zdarzeniu brały udział trzy samochody osobowe.

Jaka była przyczyna wypadku?

Wstępne ustalenia wskazują, że kierujący peugeotem zjechał na przeciwległy pas ruchu.

Źródła

Artykuł przygotowany przez redakcję Wiadomości PRO przy wsparciu sztucznej inteligencji. Fakty pochodzą ze źródeł podanych powyżej.

Ten tekst dopasuje się do Ciebie
Masz pytanie do tego tekstu? Zapytaj.
Najpierw szukamy odpowiedzi w tym artykule. Jeśli jej tam nie ma — sprawdzamy źródła prasowe i podajemy linki. Nie zmyślamy.

Czytaj dalej w dziale Ostatnie wydarzenia

Komentarze (0)

Strona jest bardziej interaktywna po zalogowaniu przez Google Twoje imię zostanie automatycznie wypełnione, a komentowanie jest szybsze i bezpieczniejsze.
Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Ładowanie komentarzy...

← Wróć na stronę główną
× Ta strona układa się pod Ciebie

Wiadomości PRO to portal z widżetami — kursy walut, terminy OC, quiz, pogoda. Wybierasz, co widzisz.

Zobacz widżety →