Wiadomości PRO
Motoryzacja

Mandat za hamowanie silnikiem? Nowy system monitoringu wchodzi do akcji

Administrator Redakcji 📅 12.07.2026 👁 13
Kierowcy w całym kraju przecierają oczy ze zdumienia. Nowoczesny system monitoringu drogowego zaczął karać za technikę jazdy, która przez dekady była uznawana za wzorową i bezpieczną.
Nie masz czasu czytać? Przeczyta Ci go nasza lektorka AI. Około 4 min.
Na końcu artykułu: dopasujesz ten tekst do siebie (prościej, krócej, więcej szczegółów) i zadasz pytanie o jego treść — odpowiemy wyłącznie na podstawie tego artykułu.
Mandat za hamowanie silnikiem? Nowy system monitoringu wchodzi do akcji
fot. tommy picone / Pexels

Jeszcze do niedawna instruktorzy nauki jazdy powtarzali jak mantrę: hamuj silnikiem, oszczędzaj klocki i paliwo. Dziś te rady mogą okazać się niezwykle kosztowne. Od kilku dni w wybranych aglomeracjach działa nowy, zintegrowany system nadzoru, który automatycznie klasyfikuje redukcję biegów jako niebezpieczne zachowanie na drodze. Wielu kierowców otrzymało już pierwsze powiadomienia o nałożeniu kary finansowej za takie działanie.

System opiera się na analizie danych z czujników hałasu oraz kamer wysokiej rozdzielczości. Urządzenia rejestrują gwałtowną zmianę obrotów silnika w połączeniu z brakiem wciśniętego pedału hamulca. Dla urzędników to dowód na nieuzasadnione wprowadzanie pojazdu w stan wibracji i hałasu. Według nowych wytycznych takie zachowanie jest karalne.

Eksperci motoryzacyjni nie kryją oburzenia decyzją resortu infrastruktury. Wskazują, że hamowanie silnikiem to nie tylko kwestia ekonomii, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Jest to technika szczególnie istotna podczas zjazdów ze wzniesień czy jazdy w trudnych warunkach atmosferycznych. Wprowadzenie mandatów za tę technikę jest przez wielu specjalistów uważane za kuriozalną próbę wyciągnięcia dodatkowych środków od obywateli.

Dlaczego system karze za technikę ekspertów?

Głównym założeniem twórców systemu jest redukcja hałasu w centrach miast. Według oficjalnych komunikatów gwałtowne redukcje biegów generują niepożądane dźwięki, które mają negatywnie wpływać na komfort życia mieszkańców. Urzędnicy twierdzą, że nowoczesne układy hamulcowe są już wystarczająco wydajne, aby całkowicie zastąpić hamowanie silnikiem.

Kierowcy jednak nie kryją irytacji. Wiele osób zauważa, że w samochodach z manualną skrzynią biegów redukcja jest naturalnym elementem prowadzenia auta. Pojawiają się pytania o to, czy każdy kierowca będzie teraz musiał jeździć na luzie lub nadużywać hamulca zasadniczego, aby uniknąć mandatu. To pytanie pozostaje na razie bez odpowiedzi ze strony ministerstwa.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że system nie rozróżnia samochodów sportowych od aut miejskich. W efekcie kierowcy aut z mocniejszymi jednostkami napędowymi są karani częściej, nawet jeśli wykonują redukcję w sposób płynny i bezpieczny. Branża motoryzacyjna zapowiada już masowe odwołania do sądów.

Co grozi kierowcom i jak unikać kar?

Obecnie wysokość mandatu za nieprawidłową technikę zwalniania wynosi 300 złotych oraz 2 punkty karne. Choć kwota nie wydaje się astronomiczna, system jest bezlitosny. Recydywa może prowadzić do utraty prawa jazdy w bardzo krótkim czasie. W sieci już pojawiły się pierwsze mapy stref zagrożonych, gdzie monitoring działa najintensywniej.

Wielu kierowców zaczęło stosować metodę na sprzęgło, która polega na wysprzęgleniu pojazdu podczas dojeżdżania do świateł. Choć jest to technika, która historycznie była odradzana ze względu na brak kontroli nad pojazdem, w obliczu nowych przepisów staje się jedynym sposobem na uniknięcie finansowej kary. To paradoks, który może doprowadzić do wzrostu liczby awaryjnych sytuacji na drogach.

Prawnicy radzą, aby każdy, kto otrzymał mandat za hamowanie silnikiem, składał wniosek o wgląd w materiał dowodowy. Często system myli się, interpretując zwykłą zmianę biegu na niższy jako agresywną redukcję. Walka o prawa kierowców dopiero się rozpoczyna, a organizacje społeczne planują protesty w największych miastach kraju.

Czy nowe przepisy mają szansę na zmianę?

W środowisku politycznym słychać pierwsze głosy sprzeciwu. Część posłów opozycji zapowiada interpelację w tej sprawie. Argumentują, że przepisy uderzają w podstawowe zasady fizyki i ekonomii jazdy. Czy rząd ugnie się pod naciskiem opinii publicznej? Na ten moment ministerstwo pozostaje nieugięte, powołując się na dyrektywy unijne dotyczące ochrony przed hałasem.

Kierowcy muszą zatem zachować szczególną czujność. Należy obserwować znaki drogowe informujące o strefach objętych systemem monitoringu akustycznego. Każda gwałtowna redukcja biegu w okolicach świateł czy przejść dla pieszych może zakończyć się otrzymaniem listu z inspekcji drogowej.

Bezpieczeństwo powinno być priorytetem. Jeśli jednak przepisy zmuszają nas do zmiany nawyków, które latami chroniły nas przed wypadkami, należy zastanowić się, czy nasze drogi zmierzają we właściwym kierunku. Redakcja Wiadomości PRO będzie monitorować tę sprawę na bieżąco.

Ten tekst dopasuje się do Ciebie
Masz pytanie do tego tekstu? Zapytaj.
Najpierw szukamy odpowiedzi w tym artykule. Jeśli jej tam nie ma — sprawdzamy źródła prasowe i podajemy linki. Nie zmyślamy.

Czytaj dalej w dziale Motoryzacja

Komentarze (0)

Strona jest bardziej interaktywna po zalogowaniu przez Google Twoje imię zostanie automatycznie wypełnione, a komentowanie jest szybsze i bezpieczniejsze.
Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Ładowanie komentarzy...

← Wróć na stronę główną
× Ta strona układa się pod Ciebie

Wiadomości PRO to portal z widżetami — kursy walut, terminy OC, quiz, pogoda. Wybierasz, co widzisz.

Zobacz widżety →