Wiadomości PRO
Gospodarka

Wojenne zyski gigantów. Jak banki i koncerny zarabiają na niestabilności

Administrator Redakcji 📅 16.07.2026 👁 6
Dane z pierwszego kwartału 2026 roku pokazują, że największe amerykańskie banki i koncerny naftowe notują rekordowe zyski w czasie globalnych napięć.
Nie masz czasu czytać? Przeczyta Ci go nasza lektorka AI. Około 2 min.
Na końcu artykułu: dopasujesz ten tekst do siebie (prościej, krócej, więcej szczegółów) i zadasz pytanie o jego treść — odpowiemy wyłącznie na podstawie tego artykułu.
Wojenne zyski gigantów. Jak banki i koncerny zarabiają na niestabilności
fot. Louis / Pexels

Wojna nie jest dla wszystkich czasem straty. Jak wynika z danych przytoczonych w nagraniu, dla sektora bankowego i naftowego globalna niestabilność bywa okazją do rekordowych zysków. Al Jazeera opublikowała listę podmiotów, które najwięcej zyskały na napięciach w 2026 roku, wskazując na koncerny naftowe, banki i przemysł zbrojeniowy.

Saudi Aramco, gigant naftowy, w pierwszym kwartale 2026 roku odnotował wzrost zysków o 25 procent, osiągając wynik 32,5 miliarda dolarów. Firma ta, w odpowiedzi na blokadę Ormuz, zmieniła logistykę, eksportując ropę rurociągiem do Morza Czerwonego, co pozwoliło na ominięcie problematycznego przesmyku i sprzedaż surowca po wyższych cenach.

Podobne trendy odnotowano w sektorze bankowym na Wall Street. Sześć największych amerykańskich banków w tym samym okresie zarobiło łącznie blisko 48 miliardów dolarów. J.P. Morgan, jeden z liderów tego zestawienia, odnotował wzrost o 13 procent. Mechanizm tych zysków jest prosty: niestabilność generuje zmienność na rynkach walutowych i obligacji. Im bardziej skaczą ceny, tym więcej klienci handlują, a banki pobierają prowizję od każdego ruchu. Dla banków wojna to nie tragedia, lecz „wyjątkowo udany kwartał”.

Sytuacja ta budzi pytania o etykę w biznesie. Podczas gdy społeczeństwa mierzą się z inflacją i niepewnością, korporacje, które dostarczają kluczowe surowce lub obsługują przepływy finansowe, czerpią wymierne korzyści z eskalacji. W nagraniu podkreślono, że nie trzeba posiadać ani jednej baryłki ropy, by zarabiać na konflikcie – wystarczy „handlować strachem”.

Co to oznacza dla zwykłego obywatela? Przede wszystkim świadomość, że globalny system finansowy jest zaprojektowany tak, by w sytuacjach kryzysowych kapitał płynął do największych graczy. Podczas gdy rządy obiecują pomoc i stabilizację, rynki finansowe dyskontują każdy kolejny niepokój jako szansę na wzrost.

Czy taka sytuacja jest do utrzymania w dłuższej perspektywie? Sceptycy twierdzą, że rosnące nierówności między zyskami korporacji a sytuacją przeciętnego gospodarstwa domowego mogą doprowadzić do poważnych napięć społecznych. Z drugiej strony, entuzjaści wolnego rynku zauważą, że banki jedynie „reagują na zmienność”, co jest ich rolą w gospodarce. Haczyk polega na tym, że w czasie, gdy zbrojeniówka i finansiści świętują rekordowe wyniki, koszty społeczne i polityczne tych działań są rozproszone na całe społeczeństwa. Jak pokazują dane, wojna jest dla nich najskuteczniejszym modelem biznesowym.

Źródła

Ten tekst dopasuje się do Ciebie
Masz pytanie do tego tekstu? Zapytaj.
Najpierw szukamy odpowiedzi w tym artykule. Jeśli jej tam nie ma — sprawdzamy źródła prasowe i podajemy linki. Nie zmyślamy.

Czytaj dalej w dziale Gospodarka

Komentarze (0)

Strona jest bardziej interaktywna po zalogowaniu przez Google Twoje imię zostanie automatycznie wypełnione, a komentowanie jest szybsze i bezpieczniejsze.
Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Ładowanie komentarzy...

← Wróć na stronę główną
× Ta strona układa się pod Ciebie

Wiadomości PRO to portal z widżetami — kursy walut, terminy OC, quiz, pogoda. Wybierasz, co widzisz.

Zobacz widżety →