Statek handlowy "Progress IV", pływający pod banderą Dominikany, zatonął na Morzu Czarnym w pobliżu wybrzeża Rumunii. Według relacji załogi, jednostka została zaatakowana przez drony. Na pokładzie wybuchł pożar, a wszyscy członkowie załogi musieli zostać ewakuowani.
Jak mówi w nagraniu Adrian Mihalcio, lider Związku Zawodowego Marynarzy, statek mógł zostać trafiony nową technologią, określaną jako dron-dragon. Urządzenie to miało wywołać silny pożar na pokładzie, co w efekcie doprowadziło do zatonięcia jednostki. Statek przewoził towary, w tym cukier i groch, z Ukrainy do Turcji.
Na pokładzie znajdowało się 12 osób: 8 Ukraińców i 4 Azerów. Wszyscy znajdują się obecnie poza bezpośrednim zagrożeniem życia, choć jeden z marynarzy został ranny w rękę i wymagał pomocy medycznej. Rumuńskie władze wszczęły dochodzenie, aby wyjaśnić okoliczności, w jakich doszło do zatonięcia jednostki.
Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo niebezpieczne stały się szlaki handlowe na Morzu Czarnym. Atak na cywilny statek, transportujący żywność, to kolejny dowód na brutalizację działań w regionie. Czy to zdarzenie wpłynie na dalsze funkcjonowanie korytarzy transportowych, pozostaje kwestią otwartą. Redakcja „Wiadomości PRO” podkreśla, że bez wyjaśnienia, kto dokładnie stoi za tym atakiem, trudno mówić o pełnej skali ryzyka dla innych przewoźników operujących w tym rejonie.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...