Niepokojące sygnały płyną z Wilna. Litewski minister obrony, Robertas Skaunas, w nagraniu opublikowanym przez kanał „Wiadomości” ocenił, że Rosja wykazuje tendencję do eskalacji działań w regionie. Powodem ma być m.in. niezdolność Moskwy do osiągnięcia szybkiego zwycięstwa na Ukrainie oraz wewnętrzne napięcia w rosyjskim społeczeństwie, które coraz częściej kwestionuje obietnice Kremla.
Według litewskiego resortu obrony, rosyjska agresja może nie ograniczać się jedynie do działań kinetycznych. Skaunas wskazuje, że w kręgu potencjalnych celów znajdują się państwa bałtyckie, Polska oraz Finlandia. Jak zaznacza minister, celem ataku mogłyby stać się obiekty infrastruktury energetycznej i transportowej. Ewentualne uderzenie w te punkty wywołałoby efekt domina, odczuwalny daleko poza granicami bezpośrednio zaatakowanego kraju.
Prezydent Litwy, Gitanas Nauseda, również potwierdza te doniesienia. Powołując się na informacje wywiadowcze, podkreśla, że ostrzeżenia przed rosyjskimi operacjami wymierzonymi w infrastrukturę krytyczną nie są nowością. Władze Litwy otrzymują tego typu dane od dwóch, trzech miesięcy. To właśnie te informacje skłoniły Wilno do zorganizowania spotkania na szczeblu reprezentacji Rady Obrony Państwa, gdzie dyskutowano o zwiększeniu ochrony kluczowych obiektów.
Władysław Kosiniak-Kamysz, polski wicepremier i szef MON, przyznał, że rząd monitoruje sytuację. Zwrócił uwagę na przechwycenie przez Rosję dużej liczby ukraińskich dronów. Istnieje obawa, że Moskwa może wykorzystać ten sprzęt do przeprowadzenia operacji pod fałszywą flagą. W odpowiedzi na te zagrożenia, w Warszawie odbyło się wczoraj nadzwyczajne zebranie Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych.
Sytuacja jest poważna, choć litewskie władze wojskowe uspokajają. Według nich, bezpośrednie przygotowania do konwencjonalnej agresji na kraje NATO nie są obecnie dostrzegalne. Mimo to, dowódca litewskich sił zbrojnych zaznaczył, że nie można wykluczyć ograniczonych prowokacji z użyciem środków militarnych.
Redakcyjne spojrzenie: Choć deklaracje polityków mają na celu podniesienie czujności, warto pamiętać, że straszenie „atakiem” jest stałym elementem wojny informacyjnej. Pytanie brzmi, na ile te ostrzeżenia są realnym wywiadowczym alarmem, a na ile próbą wymuszenia na sojusznikach z NATO większych nakładów na zbrojenia w regionie.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...