Niemiecki minister obrony, Boris Pistorius, zapowiedział w ostatnich godzinach podjęcie konkretnych działań mających na celu wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej. W obliczu trwającego konfliktu, Berlin zdecydował się na pilne przekazanie Ukrainie partii rakiet przechwytujących Patriot PAC-2 z zasobów Bundeswehry.
Decyzja ta zapadła równolegle do szczytu NATO, co ma stanowić silny sygnał solidarności z Kijowem. Wołodymyr Zełenski przekazał ponadto, że trwają rozmowy dotyczące licencji niezbędnych do rozpoczęcia produkcji pocisków Patriot bezpośrednio na terytorium Ukrainy. Prezydent Ukrainy poinformował o „pozytywnej odpowiedzi” samego Donalda Trumpa w tej sprawie.
Warto odnotować wymiar finansowy tego wsparcia. Krytycy zwracają uwagę na koszty operacji, jednak w tym przypadku mowa o znaczących kwotach. Jak podają źródła, do pakietu pomocy dołożono około 100 milionów funtów oraz 135 milionów dolarów amerykańskich, przeznaczonych specjalnie na systemy Patriot.
Zełenski, pytany przez dziennikarzy o szczegóły negocjacji, podkreślił, że rozmowy toczą się bezpośrednio z prezydentem Trumpem, a także na poziomie producentów. Ukraiński przywódca przyznał, że choć proces jest skomplikowany i czasochłonny, liczy na jego jak najszybsze przyspieszenie.
Redakcja „Wiadomości PRO” zauważa jednak pewien haczyk. Choć wsparcie ze strony Niemiec i USA jest niewątpliwie potrzebne, sama produkcja rakiet na miejscu wymaga infrastruktury, której Ukraina w obecnych warunkach wojennych może nie być w stanie w pełni zabezpieczyć. Pytanie brzmi, jak szybko te rakiety trafią na front i czy rzeczywiście zmienią układ sił w powietrzu. Entuzjazm Zełenskiego jest zrozumiały, jednak sceptycy wskazują, że bez szerszej koalicji technologicznej, samo przekazanie pocisków może okazać się niewystarczające do powstrzymania rosyjskich ataków.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...