Polska służba zdrowia ponownie w cieniu finansowej afery. Tym razem nie chodzi o zarobki lekarzy, a o przetargi na catering, które w ostatnich miesiącach budzą ogromne emocje. Jak wynika z materiału portalu „Dla Pieniędzy”, niektóre szpitale decydują się na zamówienia, w których przepłacają za usługi gastronomiczne nawet o 77% względem ofert konkurencji.
Przykładem jest duży szpital w Łodzi, który ogłosił przetarg na catering dla pacjentów. Szpital oszacował wartość zamówienia na 69 milionów złotych. Jednak zwycięska oferta opiewała na kwotę aż 122 milionów złotych. To oznacza, że placówka przepłaciła za usługę aż 53 miliony złotych. Podobne sytuacje, według doniesień, mają miejsce w Szpitalach Pomorskich w Gdańsku.
Mechanizm przetargowej "ustawki"
Z czego wynikają tak gigantyczne różnice w cenach? Specjaliści zwracają uwagę na tzw. „ustawianie” specyfikacji przetargowych. Zamawiający określa warunki – takie jak doświadczenie, posiadane certyfikaty czy terminy realizacji – w sposób tak precyzyjny, że na rynku pozostaje tylko jeden podmiot zdolny do spełnienia wszystkich wymagań. W efekcie, formalnie przetarg wygląda na uczciwy, ale zwycięzca jest znany jeszcze przed otwarciem ofert.
Głównym beneficjentem tych zamówień jest firma Rekeep Polska, będąca oddziałem włoskiej grupy Rekeep. Dostarcza ona catering do ponad 250 polskich szpitali, przygotowując około 100 tysięcy posiłków dziennie. Co ciekawe, prezes jednej z firm wchodzących w skład tej grupy jest oskarżony w Polsce o korupcję w sprawie związanej ze służbą zdrowia.
Haczyk w systemie
Dlaczego organy kontrolne nie reagują? Włoski Urząd Ochrony Konkurencji już w 2017 roku wydał decyzję o karze 234 milionów euro dla ośmiu włoskich firm za tworzenie kartelu, który podzielił się przetargami o wartości 2,7 miliarda euro. Wśród ukaranych znalazła się grupa Manutencoop, która po zmianie nazwy w 2019 roku funkcjonuje dziś jako Rekeep. Mimo tych faktów, w Polsce firma ta nadal wygrywa kluczowe kontrakty publiczne.
Z perspektywy redakcji, problem jest systemowy. Szpitale nie dysponują własnymi kuchniami, więc są skazane na zewnętrznych dostawców. Jednak zgoda na tak wysokie przepłacanie za usługi, przy jednoczesnym braku transparentności w przetargach, jest wysoce zastanawiająca. Czy naprawdę nie da się wynegocjować lepszych warunków? Pieniądze, które „idą bokiem” w tym systemie, mogłyby być przeznaczone na realne leczenie pacjentów, a nie na finansowanie wątpliwych kontraktów. Brak reakcji ze strony Ministerstwa Zdrowia i NFZ w tej sprawie jest co najmniej niepokojący. Czy to czysta niekompetencja, czy świadome przyzwolenie na wyprowadzanie milionów z systemu opieki zdrowotnej? To pytanie pozostaje otwarte.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...