Do tragicznego zdarzenia doszło w okolicach Cypru, gdzie zatonął szybki prom pasażerski „Filo Jet”, zmierzający do tureckiego Tasucu. Na pokładzie jednostki znajdowało się 259 pasażerów oraz ośmiu członków załogi. Według najnowszych informacji, w katastrofie zginęło przynajmniej osiem osób, a siedemnaście nadal uznaje się za zaginione.
Akcja poszukiwawcza jest niezwykle skomplikowana. Jak podano w materiale, wrak spoczął na dnie morza na głębokości ponad 500 metrów, co uniemożliwia szybkie dotarcie do potencjalnych ofiar uwięzionych wewnątrz kadłuba. Na miejscu pracują jednostki ratunkowe, jednak warunki pogodowe i głębokość akwenu stawiają przed ratownikami ogromne wyzwanie.
Władze tureckie, odpowiedzialne za część operacji, odrzuciły spekulacje dotyczące przyczyn wypadku. Przedstawiciele tamtejszych służb podkreślili, że sobotnie sztormy, które były głównym zagrożeniem dla żeglugi, już dawno ustały, a warunki pogodowe w niedzielę zostały uznane za zdatne do rejsu. Obecnie priorytetem jest kontynuacja akcji ratunkowej oraz zabezpieczenie dowodów.
Pasażerowie, którym udało się przeżyć, opisują dramat ostatnich minut rejsu. Jeden ze świadków przekazał, że woda zaczęła wdzierać się do wnętrza promu, gdy jednostka zaczęła tracić stabilność. „Statek cały czas się unosił i uderzał, a potem gwałtownie podskoczył i opadł” – relacjonował ocalały, opisując moment, w którym lewa burta jednostki pękła, a woda błyskawicznie wypełniła pokład.
Obecnie śledztwo prowadzą odpowiednie służby, a przesłuchania świadków oraz członków załogi mają wyjaśnić, co doprowadziło do tak szybkiego zatonięcia nowoczesnego promu. Sytuacja jest rozwojowa, a władze zapowiadają kolejne komunikaty w miarę postępów w zbieraniu dowodów. Katastrofa ta budzi pytania o standardy bezpieczeństwa szybkich jednostek pasażerskich operujących na tym akwenie.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...