W świecie dyplomacji takie słowa padają niezwykle rzadko. Donald Trump w opublikowanym nagraniu bez ogródek zagroził Omanowi zbombardowaniem ich kraju. Powodem ma być rzekome utrudnianie kontroli nad strategicznie istotną cieśniną Ormuz. Jak przekazał były prezydent USA, w rozmowie z przedstawicielem władz Omanu jasno zasygnalizował, jakie konsekwencje czekają ten kraj w razie postawienia przeszkód.
Trump nie ukrywa swojego sceptycyzmu wobec dotychczasowych działań dyplomatycznych. Stwierdził wręcz, że łatwo byłoby zniszczyć Oman w ramach operacji wojskowej. To ostre stanowisko wykracza poza standardową retorykę polityczną. Były prezydent USA sugeruje, że obecne relacje z Omanem, który jest wieloletnim partnerem Stanów Zjednoczonych, są problematyczne. Trump otwarcie podważa sens dotychczasowego dialogu, twierdząc, że wzajemne relacje nie układały się dobrze.
W nagraniu Trump odniósł się również do kwestii amerykańskich zapasów broni na Bliskim Wschodzie. Zdaniem polityka, to, czego obecnie używają siły amerykańskie, jest tylko drobną częścią ich potencjału. Podkreślił, że wiele zaawansowanych systemów obrony przeciwlotniczej zostało przekazanych przez administrację prezydenta Joe Bidena Ukrainie, co w jego ocenie osłabiło bezpieczeństwo USA w tym regionie.
Haczyk? Trump nie przedstawił dowodów na to, że Oman faktycznie aktywnie blokuje działania USA w cieśninie Ormuz. Jego słowa mogą być interpretowane jako próba wywarcia presji na obecny rząd w Waszyngtonie lub element kampanii politycznej. Krytycy Trumpa z pewnością zarzucą mu niebezpieczne szafowanie retoryką wojenną, podczas gdy jego zwolennicy mogą widzieć w tym stanowczą próbę odzyskania wpływów w regionie.
Taka deklaracja to jasny sygnał dla państw Bliskiego Wschodu, że przyszła polityka USA wobec tego regionu może stać się znacznie bardziej nieprzewidywalna. Czy to realne zagrożenie, czy tylko populistyczne hasło? Na ten moment nie potwierdzono, by doszło do żadnych bezpośrednich incydentów zbrojnych w cieśninie Ormuz, o których wspominałby Trump. Redakcja Wiadomości PRO będzie śledzić dalszy rozwój tej sprawy.
Komentarze (0)
Ładowanie komentarzy...